Do Ha Noi co roku przybywają setki studentów z całego świata, by uczyć się języka wietnamskiego. Spory odsetek stanowią Polacy, studenci takich kierunków jak filologia wietnamska w Poznaniu lub kierunków na Wydziale Orientalistycznym Uniwersytetu Warszawskiego.

Ja też na na własnej skórze przekonałam się jak studiuje się w Wietnamie. Czego słowa nie powiedzą, dopowiedzą zdjęcia :)

Gdzie się uczyć?

Do wyboru są dwie opcje. Jedna z nich to Uniwersytet Narodowy ( Đại Học Quốc Gia). Tutaj najczęsciej studiują studenci z wymian. Najliczniejszą reprezentacją jest grupa studentów krajów słowiańskich (Rosja, Polska, Ukraina, Czechy) a z Azji – studenci chińscy.

Typowy krajobraz miejski. Widok z okna akademika. Fot. K.Cao

Uczelniane boisko Uniwersytetu Ha Noi nad ranem zmieniało się w parking. K.Cao.

Chińczycy uczą się wietnamskiego przeważnie w jednym celu - by rozwijać biznes. Fot. K.Cao

Jako osoba indywidualna, zdecydowałam się na roczny, niezależny kurs na Uniwersytecie Ha Noi  (Đại Học Hà Nội, dawniej Uniwersytet Języków Obcych). Ponieważ studiowałam w grupie z Chińczykami, pierwsze lekcje wietnamskiego prowadzone były… po chińsku! Dopiero co zaczynałam naukę, więc lekcja prowadzona w dwóch obcych, azjatyckich językach była prawdziwym szokiem. Szybko jednak okazało się też, iż jest to doskonała motywacja – postępy w nauce były jedyną szansą, by zrozumieć chociaż połowę z tego co się mówi na zajęciach.

Polka i Chińczyk próbują dogadać się po wietnamsku - na początku nie było łatwo.Fot. K.Cao

Czego się spodziewać?

Jeśli wydaje Wam się, że na polskich uczelniach panuje bałagan, to znaczy że nie byliście w sekretariacie w Wietnamie. Podejście Wietnamczyków do życia „na luzie i z dystansem” przekłada się na każdą dziedzinę życia, również na edukację. Zajęcia mogą zostać odwołane w ostatniej chwili bez podania przyczyny, niektórzy prowadzący mogą wydać się niekompetentni, a warunki w jakich przyjdzie mieszkać i uczyć się, niestety odbiegają od standardów do jakich jesteśmy przyzwyczajeni. Dla każdego zagranicznego studenta jest to zatem wielki sprawdzian samodyscypliny.

Samo do głowy nie wejdzie...K.Cao.

Wysoki standard, czyli własne biurko i szafa. Na górze łóżko. Fot. K.Cao

Wietnamskie współlokatorki uczyły się siedząc na łóżku, przy małych rozkładanych stoliczkach. Fot.K.Cao

Pogoda też płata figle. Nieraz zdarzyło mi się iść na zajęcia po kolana w wodzie, bo akurat spadł ulewny deszcz. Zalane były partery akademików, uczelni, na zajęciach wszyscy suszyli klapki, odwijali nogawki spodni. Nieodzownym elementem wyposażenia pokoju stał się wentylator. Chłodziłam nim nie tylko siebie, ale też swój komputer, który co prawda dzielnie zniósł tamtejszy klimat, ale nagrzewał się niemiłosiernie. Wentylator zabierałam też czasem na zajęcia, bo odstraszał komary i nie gryzły w nogi. W ciepłe dni był stałym elementem wyposażenia pod moskitierą na górze piętrowego łóżka.

Podręczny wentylator + moskitiera= głowa wolna od zmartwień. Fot. K.Cao

Trzeba też się oswoić z egzotyczną fauną, chociażby bliskością jaszczurek -gekonów. Mnie po jakimś czasie wydały się nawet bardzo sympatyczne. Ba, jedna mała jaszczureczka pomieszkiwała sobie za moimi słownikami i wydając od czasu charakterystyczne dźwięki umilała mi naukę. Na pielgrzymki mrówek znalazłam sposób i pod materacem miałam rozsypaną kawę. Nauczyłam się też dokładnie dokręcać słoiki z żywnością. Nawet te w lodówce, bo jak się okazało wietnamskie mrówki dobrze czują się i funkcjonują również i tam!

Akademik czy stancja?

Jeśli akademik, to prawdopodobnie i tak pokój o podwyższonym standardzie. To znaczy, że mieszkają w nim maksymalnie 4 osoby (a nie 8 czy nawet 10!), każdy ma swoje biurko, jest lodówka, klimatyzacja, łazienka. Najczęściej kuchnie są wspólne na piętro, ale zagraniczni studenci rzadko z nich korzystają. Uczelnianie stołówki pracują prężnie i oferują w miarę urozmaicone menu w rozsądnej cenie.

Akademikowe gotowanie we własnym zakresie. Fot. K.Cao

Wynajęcie mieszkania czy też pokoju to opcja na którą decyduję się studenci starszych kierunków, którzy poznali miasto i chcieliby mieć więcej swobody. Akademiki w Wietnamie mają dosyć ostry rygor jeśli chodzi o godziny odwiedzin i powrotów. Między innymi z tego powodu nie mogłam wziąć udziału w Pasterce w czasie Bożego Narodzenia, gdyż nie miałam gwarancji, że dostanę się do akademika. Dozorca zamykał bramę o 22, koniec kropka.

Wynajmowanie wiąże się jednak z większymi kosztami. Jest się również odseparowanym od realiów życia studenckiego. A przecież w żywych interakcjach z innymi najlepiej ćwiczymy język i poznajemy kulturę.

Poznaj ludzi, poznasz Wietnam. Fot.K.Cao

 

Pracujący student

Jeśli ktoś szybko odnajduje się w realiach wietnamskich, może poszukać dodatkowego źródła dochodu. Najczęściej można dorobić udzielając korepetycji z angielskiego. Jest wiele szkół językowych, które chętnie podejmują współpracę z zagranicznymi studentami, można też ogłaszać się wśród potencjalnych klientów indywidualnych. Za godzinę konwersacji w „szkole językowej” możemy dostać średnio 300 000 dongów, a nawet więcej u zamożnego Klienta indywidualnego. Niestety taka działalność wiąże się z koniecznością poruszania się po mieście, także trzeba wziąć poprawkę na ewentualny koszt wynajmu skutera lub, xe om oraz nas czas na dojazd.

Z Rosjanką Anną uczyłyśmy angielskiego grupę wietnamskich studentów. . Fot. K. Cao

Nie samą nauką…

…student żyje! Jeśli studiuje się w Wietnamie to na pewno nie ominą nas takie atrakcje jak wypady na śpiewanie karaoke, kolacje (zwłaszcza tzw. gorący kociołek, czyli lẩu) zakupy na bazarkach. Jako, że taka okazja może się szybko nie trafić warto pozwiedzać kraj wszerz i wzdłuż – na ile czas i fundusze pozwolą. 

W kociołku z gotującym się bulionem zamaczamy warzywa, makaron, mięsa. Świetny sposób na smaczne spędzenie czasu w gronie znajomych. Fot. K.Cao

W Polsce studenci siedzą przy zupie chmielowej, w Wietnamie zaś przy lẩu. Fot. K.Cao

Wietnam zimą -w ramach rozrywki można zrobić szalik na drutach, na hanojską zimę jak znalazł!. Fot. K.Cao

Czy warto?

Chociaż perspektywa studiowania w Wietnamie brzmi niezwykle egzotycznie i zachęcająco, zanim podejmie się decyzję  o wyjeździe,  pojawia się wiele wątpliwości. Taka podróż wiąże się przecież z długą rozłąką z najbliższymi, być może szokiem kulturowym i kulinarnym, koniecznością poradzenia się z kapryśnym klimatem. Ja mogę śmiało powiedzieć, że studia w Wietnamie to była przygoda życia! Zwiedziłam kawałek świata, poznałam prawdziwy Wietnam i ciekawych ludzi. Ten kraj szczodrze obdarowuje bogactwem swojej kultury – kto chwilę w nim pomieszka, na pewno odnajdzie w nim kawałek domu.

Przypadkowe "pranie brudnych pieniędzy". Na szczęście wietnamskie banknoty są plastikowe i szybko schną! Fot. K.Cao

Polska, Wietnam...dziewczyny na całym świecie chcą być piękne.Fot. K.Cao

Wieczorne oglądanie filmów na pięterku. K.Cao

Pralko, ile Cię trzeba cenić ten tylko się dowie...kto przez cały rok prał ręcznie!Fot.K.Cao