Tag: wrażenia

  • Phu Quoc – relacja z pobytu w raju

    Phu Quoc – relacja z pobytu w raju

    Czy można odnaleźć raj na wietnamskiej ziemi?

    Ależ tak! Zapraszam na relację podróżnika Tomka Pakuły z pobytu na malowniczej wyspie Phú Quốc (czytaj: fu kłok). Jest to największa wietnamska wyspa, położona w południowej części kraju, w pobliżu Zatoki Tajlandzkiej.

    Tomka poznałam na pokazie slajdów z jego podróży do Wietnamu. Moje wrażenia z tego spotkania można streścić w jednym zdaniu: wspomnienia żywe, zdjęcia magnetyzujące!  Ale nie wierzcie mi na słowo, przekonajcie się sami.

    PHÚ QUỐC – mały raj na ziemi

    Gdy przyleciałem na tę małą wyspę, po prostu rozpłakałem się. Ciepła bryza, szumiące palmy i piasek tak biały i miałki, jak sól. Mieszkając w małym domku na plaży, zastanawiałem się: czy może być piękniej? 

    Zajadając się na obiad świeżą rybą, ma się świadomość, że zapewne była złowiona tego samego ranka. Phú Quốc zresztą słynie z rybołówstwa, a przede wszystkim z najlepszego na świecie sosu rybnego. W Wietnamie nazywa się go nước mắm. Surowe ryby z solą morską w beczkach wolno fermentują do stanu płynności. Po roku zlewa się powstały sok i rozlewa w butelki. W kuchni wietnamskiej stanowi dodatek do mięs i jest składnikiem wielu potraw.

    Podczas jednego z dni wybrałem się na eskapadę łodzią wokół wyspy. Pływające domy rybaków, unoszące się na falach nadają temu miejscu nieprawdopodobny koloryt.

    Nigdy też nie przypuszczałem, że łowienie ryb może być takie fascynujące. Pamiętam, jak ojciec zabierał mnie na ryby nad zalew. Miałem wtedy sześć czy siedem lat. Bezowocne godziny spędzone na moczeniu kija w wodzie – to moje najsilniejsze wspomnienie z tych dni. A tutaj? Przy pomocy kilku metrów żyłki z haczykiem nawiniętej na patyk i przynęty z kawałka kalmara razem z trójką przygodnych towarzyszy byliśmy w stanie nałowić całe wiadro ryb w ciągu pół godziny z okładem! Jedno branie co 2-3 minuty! W niedługim czasie załoga łodzi zamieniła nasze „trofea” w pełnowartościowy posiłek.

    Phú Quốc słynie też z plantacji pieprzu, rosnącego tu na rdzawo czerwonej ziemi. Pieprzowe krzaki wspierają się na tyczkach – podobnie jak nasz polski chmiel. Ziarna zbiera sie tylko raz do roku, spośród których najcenniejsze są te czarne. Ziarna czerwone, nieco mniej cenne, po wysuszeniu na słońcu również staja się czarne. Zielone, jako najmniej aromatyczne, są najmniej cenione. Krzak pieprzu musi rosnąć 3 lata zanim wyda pierwsze owoce.

                       

    Ta przepiękna wyspa, to miejsce jeszcze stosunkowo turystycznie „nieskażone”. Tutejsze plaże niektórzy porównują do najpiękniejszych plaż na Seszelach. Nie ma na nich tłoku. Większość przyjezdnych stanowią tu Wietnamczycy, spędzający tu swoje krótkie wakacje. Życie tu toczy się jakby wolniej, spokojniej. Przysięgłem sobie, że tu wrócę. A gdyby tak zbudować tu mały hotelik i… uczynić z tego miejsca swój mały raj na ziemi?

    Kim jest Tomek?

    Tomek Pakuła. Ma 35 lat. Z wykształcenia ekonomista. Z zamiłowania muzyk, autor tekstów i podróżnik. Zwiedził ponad 30 krajów na wszystkich kontynentach poza Antarktydą.  Wierzy, że miłość i prawda zbawią świat, a optymizm to droga do szczęścia.

    Muzyka: http://www.fanaberiatomy.republika.pl/

    Podróż po Gruzji: http://www.facebook.com/profile.php?id=100002838232755

     

     

  • ZiarnkoRyzu.pl świętuje Rok Wodnego Smoka 2012

    Wychowywanie się w świecie dwóch kultur Polski i Wietnamu ma tę zaletę, że Sylwestra świętuję zawsze dwa razy!

    Rok 2012 witamy pod znakiem Wodnego Smoka. Na Wschodzie wierzy się, że woda daje życie drzewom. Te z kolei symbolizują wzrost. Rok 2012 będzie zatem rokiem wzrostu i zmian na lepsze. Teraz nadszedł idealny czas na zakładanie nowych biznesów i prowadzenie interesów. Również ci, którzy się urodzą w roku Smoka będą wyposażeni w całą gamę cnót i zalet gwarantujących im powodzenie w życiu. Dzieci spod znaku Smoka są pewne siebie, twórcze i pracowite. Wyrastają na ludzi przedsiębiorczych, przebojowych i odnoszących sukcesy.

    W tym roku świętowaliśmy u cioci Xuân. Przygotowania szły pełną parą:


    Jedzenia, jak zwykle – obfitość wielka. Ale punktem programu w tym dniu jest bánh chưng. Chcesz wiedziec co legenda na jego temat głosi? Obejrzyj i dowiedz się (wersja angielska):

    Przygotowanie „bań czyng” jest bardzo pracochłonne:

    Warto jednak się natrudzić, by tradycji stało się zadość!

    Oto jak wyglądało rozpakowywanie tegorocznego bánh chưng, za które szczególnie dziękuję cioci Xuân:

    Obok „bań czyng”, numerem dwa na mojej liście smakołyków jest „wietnamska mortadelka”. W tym roku poszczęściło  mi się dostałam od zaprzyjaźnionej pani Wietnamki giò „na wynos”:

    Największą niespodzianką okazała się sałatka nộm rau cần. Zielone strączki można dostać jedynie w rejonie VĨNH PHÚC­­ w Wietnamie.Nie wszyscy Wietnamczycy ją znają i potrafią przygotować! W smaku podobne do surowej marchewki, podawane ze słodkimi, prażonymi wiórkami ryżowymi i orzeszkami – prawdziwa eksplozja smaku!

    Było bardzo głośno i tłoczno, czyli „vui”. Dom pękał w szwach, konieczne były dodatkowe stoły:

    Również ołtarzyk z darami dla przodków był na tę okazję wyjątkowo bogato przystrojony. W tym dniu powinna się na nim znaleźć jak największa ilość różnego rodzaju owoców oraz ukwiecone gałązki. Efekt końcowy robi wrażenie:

    Tradycja, ah tradycja…a najmłodsze pokolenie połączyło je z nowoczesnością:

    I tak oto, pełna nadziei i optymizmu patrzę w czyste kartki kalendarza roku 2012….

    Oczami wyobraźni już widzę zapisane na nich spełnione życzenia i niekończącą się listę sukcesów.

     Tego właśnie życzę sobie i Wam! 

  • Dlaczego uczą się wietnamskiego?

    Dlaczego uczą się wietnamskiego?


    Mijają właśnie trzy lata odkąd odkrywam przed innymi tajniki wietnamskiej gramatyki. Kim są osoby, które chcą się uczyć wietnamskiego i co ich do tego skłania?

    Motywacje mieli różne: część wyjechała zdobywać Wietnam turystycznie, inni potajemnie uczyli się języka współmałżonka, by zaskoczyć i zrobić niespodziankę (przynajmniej tak brzmi oficjalna wersja 🙂 ). Jeszcze inni kontynuują naukę i doskonalą swoje umiejętności w trakcie wizyt w wietnamskim barze 🙂 Uczą się, bo lubią.

    Jednak wszyscy mają jedną wspólną cechę: dzięki niepohamowanej ciekawości świata, z mniejszym lub większym wysiłkiem zdobywają szczyty językowych możliwości uprawiając wysokogórską wspinaczkę lingwistyczną.

    Wszystkim Wam DZIĘKUJĘ za inspirujące spotkania  – mam nadzieję, że dzięki naszym lekcjom lepiej poznaliście Wietnam!

    Poniżej zebrane opinie. Jeśli chcesz dodać własną, skorzystaj z opcji komentarza.

    Profesjonalnie i ciekawie przygotowane zajęcia. Prowadząca wymagająca, ale da się negocjować. Szczególny nacisk podczas zajęć kładzie na to, co jest słabym punktem uczącego się, co mi bardzo odpowiada – Katarzyna z Warszawy

    Uczę się z Karoliną już od jakiegoś czasu i muszę przyznać,iż bardzo mi odpowiada jej system edukacji.Zwłaszcza fakt,iż świetnie zna obie kultury oraz mowę potoczną,a nie tylko podręcznikową pozwala jej świetnie tłumaczyć zawiłości jęz.wietn. oraz przekładać je na polskie realia.Dodatkowym ułatwieniem dla mnie-osoby z Trójmiasta jest możliwość nauki przez Skype`a – Martyna z Gdańska

    Lekcje były ciekawe, lektorka sympatyczna, a wietnamski z każdą lekcją odrobinę łatwiejszy. Polecam. – Anna z Warszawy

    I am Vietnamese but raised abroad so I can`t read and write in Vietnamese. Karolina`s approach made it so simple and natural to learn these skills. Now I finally can read VN newspapers and write letters to my family in VN- I definitely recommend her! Chi cam on em nhieu! – Thuy from Netherlands

    Ciekawie i z humorem przygotowane i prowadzone lekcje, dostosowane do potrzeb i możliwości uczącego się. Uczęszczam z ogromną przyjemnością, bo atmosfera jest miła, choć jednocześnie prowadząca potrafi być wymagająca i zmobilizować w chwilach zwątpienia. Pełen profesjonalizm. POLECAM!!!Joanna z Warszawy

     Dzięki niej rozgadałam się. Posiada dużo ciekawych materiałów. Warto się u niej uczyć!!!Ewa, Warszawa

     Lekcje są bardzo dobrze przygotowane, ciekawe, dobrane do potrzeb słuchacza. Polecam!  – Anna z Warszawy

    Myślałem, że będzie dużo trudniej w ogóle zacząć,  obawiałem się, że będę mieć straszne problemy z wymową, ale nie taki diabeł straszny jak się okazuje. Teraz zobaczymy jak będzie z praktyczną umiejętnoscią rozumienia co oni
    mówią 😉 Proces wspolpracy ogólnie super!Piotr z Warszawy

  • Warto zobaczyć – „Wioska jedwabna w Ha Dong”

    ,Jeśli prezent z Wietnamu, to tylko jedwab. Jeśli jedwab, to tylko w prowincji Hà Tây.

    Zaledwie trzydzieści kilometrów od centrum Hà Nội, w prowincji Hà Tây, znajduje się „jedwabna stolica Wietnamu”. Jedwab produkowany tam był już ponad 2 tysiące lat temu. Dawniej szyto z niego ubrania dla królów wszystkich dynastii i arystokracji.

    Dziś w tym regionie produkcja nadal kwitnie. Prawdziwym jedwabnym centrum turystycznym jest wioska Vạn Phúc (chợ lụa Vạn Phúc). Jest to miejsce wprost idealne na wypad po prezenty dla rodziny oraz uzupełnienie własnej garderoby. Zwiewne tuniki, koszule, wzorzyste krawaty, torebki i szale – dostaniemy tam wszystko co tylko z jedwabiu można wykonać, we wszystkich kształtach i kolorach świata.

    JAK DOJECHAĆ?

    Dojazd do wioski jedwabnej w Ha Dong z centrum Ha Noi

    Od centrum miasta 30 minut jazdy ulicą Nguyễn Trãi, aż do granicy dzielnicy Hà Đông. Następnie trzeba skręcić w lewo, po ok. 3 kilometrach jesteś na miejscu. Najwygodniej wziąć xe ôm lub taksówkę. Autobusu nie polecam, gdyż ciężko w drodze powrotnej zapanować nad pozakupowymi tobołkami.