Kategoria: Kultura

  • Wytatuowane twarze i długie włosy spięte w kok – lud Co Tu (Cơ Tu)

    Wytatuowane twarze i długie włosy spięte w kok – lud Co Tu (Cơ Tu)

    Niedługo ukaże się książka pana Stanisława Kozłowskiego o mniejszościach narodowych Wietnamu. Tymczasem na Ziarnku możecie poczuć przedsmak tego co w niej będzie.

     

    Wietnamscy górale

    Naród Cơ Tu osiedlił się w kilku dystryktach prowincji Quảng Nam i Thừa Thiên-Huế w górach Trường Sơn, w Wietnamie Centralnym. Spis ludności z 1 kwietnia 1999 roku wykazał 50 458 przedstawicieli tego narodu, a dzisiaj jest ich ok. 60 000. Dalsze 15 000 ludności Cơ Tu żyje po drugiej stronie granicy z Laosem w prowincjach Xekong, Saravan i Champasak. Ich język należy do grupy języków mon-khmerskich.

    Cơ Tu zachowali dużą część swojej narodowej kulturowej tożsamości. Tradycyjne zwyczaje, święta i sztuka rękodzieła zajmują w ich wioskach poczesne miejsce. Tkaniny z bawełny ze starymi dekoracyjnymi wzorami ciągle są jeszcze wytwarzane tradycyjnymi metodami. Szeroko rozpowszechnione jest też wyrabianie koszy bambusowych i ceramiki. Uprawa ryżu, hodowla bydła, myślistwo
    i rybołówstwo są podstawą utrzymania ludzi Cơ Tu.

    Wioski Cơ Tu są założone na planie elipsy. W centrum każdej wsi znajduje się dom gminny (nhà gươl). Jest on „duszą wsi” i jest wznoszony wspólnie przez wszystkich mieszkańców. Według prastarego rytuału modli się starszyzna wiejska o wschodzie słońca do bogów gór, wody i ziemi, i prosi o pozwolenie na budowę domu. Po tych przygotowaniach odbywa się trzydniowe święto z ofiarą bawołu, na które zostają zaproszeni również mieszkańcy sąsiednich wsi.

    W domu gminnym są przyjmowani goście, odprawiane są rytuały i ceremonie, oraz obchodzone święta. Wszystkie ważne decyzje, które dotyczą wsi, są tutaj podejmowane. Gươl służy poza tym jako miejsce spotkań starych ludzi, którzy tutaj upajają się wspomnieniami
    z przeszłości i jako muzeum sztuki, gdzie przechowywane są trofea myśliwskie i kulturalne relikwie wsi.

    Bawełniane stroje w kolorowe pasy to ich znam rozpoznawczy. Fot. by Kathrin Carras

    Lud biedny, ale tradycja bogata

    Ludzie Cơ Tu ubierają się bardzo prosto. Mężczyźni mają często tylko przepaski na biodrach i nagi tułów. Kobiety noszą spódnice
    i krótkie kurtki. Ulubioną biżuterią są bransolety, naszyjniki i kolczyki. Tradycyjne zwyczaje tatuowania twarzy i ciała oraz noszenia przez mężczyzn długich włosów upiętych w koki odchodzą powoli w zapomnienie.

    Wśród Cơ Tu panuje patriarchat. Kobieta mieszka zawsze w domu swego męża. Bogaci mężczyźni mogą poślubić wiele kobiet. Dzieci noszą nazwisko ojca. Prawo dziedziczenia posiadają tylko synowie. Zmarłych grzebie się w pobliżu wioski. Na grobie budowany jest dom pogrzebowy z wieloma drewnianymi posągami.

    Do tradycyjnych wartości kulturowych należy określony sposób śpiewu (ly), który wyraża uczucia dotyczące problemów i trudności
    w życiu człowieka. Muzyka jest wykonywana na różnych instrumentach, jak gongi, bębny, rogi i flety.

    Interesujący jest pielęgnowany od wieków rytuał ngủ duôn, polegający na tym, że młodzi ludzie przed ślubem spędzają noce na długich rozmowach (i tylko rozmowach!). W ten sposób mogą się lepiej poznać i dobrać, zanim zdecydują się na założenie rodziny.

    Obok święta poświęcenia nowego domu gminnego, do najważniejszych uroczystości należy „święto nowego ryżu”. Zwyczajowo pojawiają się wtedy lokalne przysmaki, jak ryż duszony w bambusowej rurze, oraz palona według starych receptur wódka ryżowa.

    Cơ Tu`uńska wioska. Fot. by Kathirn Carras

     

  • Rytuał „wspólnego spania” przed ślubem – mniejszość Co Tu (Cơ Tu)

    Rytuał „wspólnego spania” przed ślubem – mniejszość Co Tu (Cơ Tu)

    Oddaję w Wasze ręce kolejny artykuł pana Stanisława Kozłowskiego, który tym razem na stronach Ziarnka gościnnie prezentuje nam tradycję narzeczeńską wietnamskiej mniejszości narodowej Cơ Tu. I pomyśleć jakby to było u nas, w dzisiejszych czasach istaniałby pewnie do tego specjalna aplikacja i wszystko odbywałoby się online! Panu Stanisławowi ukłony i podziękowania za ten kawałek kulturowej inspiracji, a Wam miłej lektury!

    Stać się mężczyzną

    Podobnie jak dla innych narodów Wietnamu, również dla członków grupy etnicznej Cơ Tu, małżeństwo jest bardzo ważne. Żyjący
    w środkowo wietnamskiej prowincji Quảng Nam naród Cơ Tu pielęgnuje do dzisiaj jedyny w swoim rodzaju zwyczaj swoich przodków zwany „ngủ duông”.Starzy ludzie należący do tej mniejszości etnicznej powiadają, że ngủ duông – rytuał „spania” istnieje już całą wieczność. Chłopcy Cơ Tu, w wieku od 20 do 22 lat, muszą spełnić określone warunki, aby móc się ożenić. Oprócz mocnego zaangażowania uczuciowego muszą jeszcze udowodnić, że są w stanie zatroszczyć się o swoją rodzinę. Chłopcy powinni umieć polować, a dziewczęta gotować i tkać.

    Święto Nowego Roku albo inne wielkie święto jest dla chłopców i dziewcząt narodu Cơ Tu okazją, aby się spotkać i wybrać sobie narzeczoną albo narzeczonego. Jest to też dla chłopców czas, aby zbudować dom, który będzie służył do prowadzenia rytuału „duông”. Zwykle buduje się go na polu albo na skraju lasu. W rzeczywistości jest to prosta chata z drewna i liści.

    Ten stary zwyczaj dotyczy tylko chłopców i dziewcząt, którzy pozostają jeszcze w stanie wolnym. Rytuał ngủ duông oferuje młodym parom możliwość poznania się przed zawarciem małżeństwa. Chłopiec i dziewczyna mogą spotkać się w tej chacie i przebywać w niej przez całą noc. Istnieją jednak surowe reguły.

     

    Rozmowy do białego rana

    Para może wprawdzie w chacie przenocować, ale kontakty intymne są absolutnie zakazane. Złamanie tego tabu grozi surowymi konsekwencjami. Młodzi ludzie spędzają całą noc na rozmowie. Mówią o swoich życzeniach i własnych wyobrażeniach życia w małżeństwie. Jak najskrupulatniej przestrzegają surowych reguł wioski. Nikt nie chce, z powodu złamania tych reguł, być narażonym na pogardę ze strony współmieszkańców. Jak wspomniano, młodzi ludzie Cơ Tu mogą się swobodnie wzajemnie poznawać. Jeśli jednak złamią zasady, lekkomyślna para zostaje surowo ukarana. Muszą wówczas kupić bawoła albo krowę i kozę, zabić je i mięso podzielić między wszystkie rodziny we wsi. W przypadku, kiedy chłopak nie chce się żenić, mimo iż dziewczyna zaszła w ciążę, musi przekazać rodzinie dziewczyny odszkodowanie. Zwykle są to bawoły wodne, bydło, przedmioty domowego użytku jak również wartościowa biżuteria. Zdarza się, że chłopak zostaje przez społeczność wioski izolowany. Jest to dla niego bardzo dotkliwa kara.

    Rytuał ngủ duông jest kulturową osobliwością narodu Cơ Tu, z którego ta grupa etniczna jest bardzo dumna. Chronią ten zwyczaj
    i przekazują z pokolenia na pokolenie.

    CoTu8

  • Perfumowa pagoda – o miejscu słów kilka

    Perfumowa pagoda – o miejscu słów kilka

    Z przyjemnością umieszczam na Ziarnku artykuł o „Pagodzie Perfumowej” Pana Stanisława Kozłowskiego! (więcej słów o autorze na końcu wpisu). Czyta się, jakby się tam było. Jak byliście, to się Wam miło przypomni. Jeśli się wybieracie – nie zaszkodzi poznać przedsmak tego co zobaczycie na własne oczy.

    Ołtarzyk z darami. Fot. by Cathrin Karras 

    Na południe od Hà Nội, w dawnej prowincji Hà Tây, poprzez przepiękną okolicę wapiennych gór Hương wije się rzeka Đày. Na fragmencie tych gór, Hương Tích, rozłożony jest zespół pagód i świątyń zbudowanych w grotach, jaskiniach i występach skalnych.

    O Chùa Hương (Perfumowej Pagodzie albo Pagodzie Przyjemnego Zapachu) istnieją oczywiście stare legendy. Oto jedna z nich:

    Król miał trzy córki, z których dwie szczęśliwie wyszły za mąż. Najmłodsza i najpiękniejsza skryła się w pagodzie
    i poświęciła swe życie Buddzie. Wysłał król posłańców, aby przypomnieli córce o jej obowiązku wobec ojca, ale ta ani myślała ich posłuchać. Wtedy rozkazał król swoim gwardzistom zabić nieposłuszną córkę, a pagodę puścić z dymem. Dziewczynę uratował jednak Biały Tygrys i przeniósł ją do jaskini wysoko w górach. Leśne zwierzęta przynosiły jej owoce   a ona pogrążała się w modlitwie. Po pewnym czasie król zachorował na trąd i utracił ręce i wzrok.
    Wysłał posłańca do mędrca, który mógł mu pomóc. Mnich poinformował go, że wyzdrowieć może tylko wtedy, jeśli znajdzie się jakiś jego poddany, który gotów będzie poświęcić mu swoje oczy i ręce. Ale nikt nie był na to gotowy. Kiedy jednak księżniczka w swojej samotni usłyszała o chorobie ojca, natychmiast oddała mu ręce i wzrok. Uzdrowiony król postanowił nagrodzić swego nieznanego wybawcę. Zaprowadzono go w góry i wtedy rozpoznał córkę, którą uważał już za zmarłą.
    W międzyczasie księżniczka doznała stanu oświecenia, odzyskała swoje ręce i oczy i była czczona, jako bogini miłosierdzia Quan Âm. Król głęboko poruszony także oddał resztę swego życia Buddzie. Zamieszkał odtąd w górskich jaskiniach
    i zbudował wiele pagód.

    Świątynny lew na straży. Fot. by Cathrin Karras

     

    Kompleks świątynny, którego początki sięgają XV wieku, jest jednym z najważniejszych miejsc pielgrzymek buddyjskich
    i corocznie przyciąga niezliczone rzesze wiernych. Można tam dotrzeć tylko łodzią. Punktem wyjścia jest niewielka miejscowość Bến Đục położona w dystrykcie Mỹ Đức, oddalona około 60 km od centrum Hà Nội. Miejscowe kobiety przewożą pielgrzymów i turystów małymi łodziami po Suối Yến do odległego o trzy kilometry Hương Tích. Po drodze zatrzymują się przy Đền Trình Chùa Hương, gdzie podróżni symbolicznie proszą o pozwolenie na odwiedzenie głównej świątyni.

    Po godzinie jazdy łodzią dociera się do miejsca, gdzie znajdują się małe restauracje, sklepy z pamiątkami i proste noclegi. Stąd tylko kilka kroków do Chùa Thiên Trù. „Pagoda, która prowadzi do nieba” powstała w XV wieku. Składa się z trzech rozdzielonych murami pomieszczeń. Przechodząc przez trzyczęściową bramę wejściową, widzi się wznoszącą się na tarasach świątynię. Na średnim tarasie znajduje się dzwonnica. Pagoda na najwyższym tarasie strzeżona jest przez kamienne lwy. Obok ołtarza głównego z posągiem Buddy, znajdują się daoistyczne figury strażników. Wśród dużej liczby posągów bóstw wyróżnia się pozłacana, wykonana z drewna figura miłosiernej bogini Quan Âm.

    Za świątynnym tarasem piętrzą się strome wapienne skały. Tam rozpoczyna się górska droga do najważniejszej świętości Chùa Hương, groty Cửa Động Hương Tích. W zależności od kondycji, na pokonanie tej miejscami bardzo stromej drogi potrzeba dwie-trzy godziny. Po drodze trafia się na liczne pagody w jaskiniach, jak Động Chùa Tiên Sơn oraz źródło oczyszczenia (Giải Oan). Przez cały czas wspinaczki można podziwiać wspaniałe widoki z krasowymi, skalnymi wieżami
    i stromymi wierzchołkami gór.

    Budenk kompleksu świątynnego. Fot. by Cathrin Karras

    Na wierzchołku Hương Tích dochodzi się do ostatniej stacji pielgrzymki, świątyni w grocie. Panujący w XVIII wieku książę Trịnh Sâm kazał przed wejściem wyryć pięcioma chińskimi znakami napis: „najpiękniejsza jaskinia pod niebem Południa”. We wnętrzu znajduje się obok trzech posągów Buddy Przeszłości, Teraźniejszości i Przyszłości statua Quan Âm o 1000 ramion i 1000 oczu.   

    Na zwiedzenie wszystkich ukrytych w górach świątyń jeden dzień oczywiście nie wystarczy, warto więc zostać tutaj dłużej.

    Kilka słów o autorze:

    Stanisław Kozłowski urodził się 16 kwietnia 1952 roku. Wietnamem zainteresował się podczas studiów na Politechnice Warszawskiej w latach siedemdziesiątych.  Z Wietnamczykami i z kulturą Wietnamu zetknąłsię w latach siedemdziesiątych, kiedy trwała jeszcze na dobre wojna amerykańska. Koledzy, z akademika opowiadali mu o swoim kraju, uczyli języka.
    Z niektórymi z nich do dzisiaj utrzymuje przyjacielskie kontakty. Dowiedział się, że Long, z którym mieszkał w jednym pokoju, przed wyjazdem do Polski zbierał na polach ryżowych niewybuchy bomb kulkowych do koszyka z popiołem (aby nie było wstrząsów). Wietnam go zafascynował i fascynuje cały czas.  Chociaż od 37 lat pracuje nieprzerwanie w Służbie Leśnej, to jego fascynacja Wietnamem pozostaje ciągle żywa. Szczególne wrażenie wywarła na nim wieloetniczna kultura Wietnamu. Stąd wziął się pomysł zebrania podstawowych informacji o wszystkich narodach Wietnamu w jedną całość.   Wkrótce będzie można zapoznać się z jego publikacją o wietnamskich mniejszościach narodowych – czekamy z niecierpliwością!

  • VoVinam i Viet Vo Dao, czyli wietnamskie sztuki walki

    VoVinam i Viet Vo Dao, czyli wietnamskie sztuki walki

    Czym jest VoVinam, jaka jest geneza wietnamskich sztuk walki Viet Vo Dao? Dowiecie się czytając artykuł wielkiego fana Azji, praktyka sztuk walki i wszystkiego co związane z Chinami i Wietnamem – Pawła Xiaolong.

     

     „Ludzie od najdawniejszych czasów obcują ze sztukami walki. Chroniąc się przed dziką zwierzyną, najeźdźcami czy polując, wykształcili niebezpieczne oręże z różnych przedmiotów, ale też ich własne ciała stały się bronią. Innym aspektem była i jest wciąż chęć rywalizacji z innymi, demonstrowaniu siły      i zwinności w walce, czemu służyły różne turnieje i zawody. W dawnych czasach takie pojedynki odbywały się na śmierć i życie.” Fragment z Dao Xin

    Początki Việt Võ Đạo

    Uniwersalność, praktyczność i tradycja Việt Võ Đạo ̣̣̣̣̣̣(Posluchaj wymowy) wydaje się być ponadczasowa. Są one obecne na na wszystkich kontynentach świata, dzięki nim ludzie Zachodu mogą poznać bliżej wietnamską historię i kulturę tego pięknego dalekiego kraju. Za miejsce narodzin sztuk walki uważa się Chiny i klasztor Shaolin, choć niektóre przekazy historyczne sugerują ich powstanie poza Azją. Egipt, Grecja i Macedonia, jako „te najstarsze cywilizacje”, postrzegane są często nie tylko, jako miejsca narodzin filozofii oraz techniki, ale także genezy sztuk wojennych. Dowodzą tego choćby malowidła ścienne odkryte w grobowcach Faraonów czy hieroglify wyryte na piramidach w Dolinie Nilu.

    Jeszcze inne źródła za ojca sztuk walki uważają samego Aleksandra Wielkiego, żyjącego w latach (356-323 p.n.e), który w czasie podboju Indii zaszczepił ponoć na terenie Azji znajomość greckiej szkoły walki wręcz. Jest to, jednak śmiała teoria, bowiem na długo przed nim w Tajlandii (* dawne Królestwo Syjamu), organizowano zawody gladiatorów walczących na gołe pięści, co wskazuje, że sztuki wojenne w Azji były znane o wiele wcześniej niż np. w Grecji czy Sparcie.

     Wietnam

    Praktycznie każdy kraj w Azji posiada swoją rodzimą sztukę walki. W Tajlandii boks tajski- muay thai urósł do rangi sportu narodowego, a koreańskie taekwondo stało się sportem olimpijskim, podobnie jak japońskie judo.

    Wietnamskie sztuki walki mają bardzo bogatą, wielowiekową spuściznę kulturową, trwającą prawie 5 000 lat. Ich korzenie sięgają czasów panowania dynastii Hung Vuong. Swój dalszy rozwój zawdzięczają w dużej mierze Chinom, pod których panowaniem „państwo Annamskie” znajdowało się przez bardzo długi okres czasu.

    Chronologicznie rozwój wietnamskich sztuk wojennych dzieli się na kilka etapów. Wachlarz terminologii, oraz ich historia jest tak obszerna, że zajęłaby kilka woluminów, których nie sposób umieścić w krótkim artykule. W związku, z tym postanowiłem opisać najistotniejsze fakty dotyczące tego tematu.

    Na początku był bunt

    Bardzo pomysłowi i waleczni Wietnamczycy „Wzięli, co się da z chińskich technik walki” i przekształcili to we własny system bojowy. O setki lat wyprzedzili słowa Bruce’a Lee, który uważał, że w walce liczy się „Efektywna Prostota” w uproszczeniu: – wszystko, co zbliża do celu, najszybsza droga do zwycięstwa, przy minimum ruchu.

    Wietnamski lud, chcąc się wyzwolić z pod jarzma chińskiego, zmuszony był walczyć o swoją niepodległość. Zaczęto, więc potajemnie uprawiać sztuki walki, wciąż doskonaląc i zmieniając techniki ofensywno – defensywne. W 40r. p.n.e, krótki zryw narodowy z siostrami Trung na czele był jednym z przejawów waleczności i znajomości sztuk walki.

    Kolejną ważną datą jest rok 544 n.e tak zwany okres Wiecznej wiosny ze względu na nazwę królestwa Van Xuan oznaczającego Niekończącą się Wiosnę. Wtedy to, wojowniczy Ly Bon doprowadził do przegranej wojsk chińskich i kraj ponownie mógł cieszyć się niezależnością. Wraz z nastaniem nowego cesarza kraj zyskał miano, Dai Co Viet oznaczające, Wielkie Królestwo Wietnamu.

    Za czasów panowania Dynastii Tran (1225- 1341) zaczęto rozpowszechniać sztuki walki w całym kraju, dostrzegając nie tylko ich aspekty obronne, ale także zdrowotne i mentalno-kondycyjne. Utworzono wtedy Uniwersytet Sztuk Walki, coś na wzór japońskich szkół Budo, gdzie absolwent po skończeniu całego cyklu szkoleniowego, mógł liczyć na zapewnienie sobie aprobaty i dobrej posady rządowej. Egzaminy wstępne były bardzo wymagające. Od kandydata oczekiwano nie tylko doskonałej kondycji, ale także wiedzy z zakresu literatury, sztuki, pisma Nom, filozofii, topografii, biegłości w walce białą bronią, jeździe konnej etc. Okres ten można śmiało nazwać „erą wojowników” i rozkwitu wietnamskiej sztuki walki.

    W 1285 r, gdy panowała dynastia Yuan, Kubilaj Chan (wnuk Dzingis Hana), wysłał swoje wojska do Kraju Dai Viet. Licząca prawie pół miliona armia została zdziesiątkowana nad rzeką Czerwoną przez o wiele mniejsze oddziały wietnamskie. Ukazuje to, jak wielkim duchem walki odznaczali się Wietnamczycy.

    VOVINAM

    Renesans dla wietnamskich sztuk walki przyszedł w latach 1938-1945 dzięki mistrzowi Nguyen Loc’owi, który dokonał fuzji pradawnych technik Vota ze współczesnymi tworząc Vo Vinam Viet Vo Dao. Wiele z elementów Vovinam zaabsorbowano do walki partyzanckiej z Francuzami, a następnie z amerykańskimi żołnierzami. Nie tylko dzięki dobrej organizacji, znajomości topografii terenu i taktyce wojennej Wietnamczycy pokonali i francuzów i liczniejszych, lepiej uzbrojonych amerykanów, lecz także w dużej mierze dzięki znajomości technik walki wręcz.

     W 1945r. w południowym Wietnamie powstał pierwszy związek sportowy- Tong Hoi The Duc The Tao Vietnam, w którym nauczano chińskich i wietnamskich tradycyjnych sztuk walki. Północno wietnamskie Stowarzyszenie Sztuk Walki Mistrza Nguyen Loc’a i Cu Ton skupiało w owym czasie ponad 2mln uczniów.

    W 1972r. powstała Światowa Federacja Viet Vo Dao. Zaczęto wtedy organizować pokazy poza Wietnamem i zakładać oddziały Viet Vo Dao na całym świecie.  Wietnamskie sztuki walki zaczęły przyciągać entuzjastów z całego świata. Pewnej pikanterii i rozgłosu dodały im niewątpliwie zachodnie filmy o tematyce wojny amerykańsko-wietnamskiej.

    W wietnamskich sztukach walki doszukać się można wielu cech i elementów pochodzących z chińskiego Kung Fu/Wu-shu, lecz bezgraniczna pomysłowość Wietnamczyków zaowocowała narodzinami własnej narodowej sztuki walki VOTA, obecne (Vovinam) podziwianej i chętnie uprawianej dziś na całym świecie.

    Wyróżnić możemy w niej wiele stylów opartych o chiński boks takich jak:

    Bach Hac- „Biały żuraw”, Han Dai- „Modląca się ręka”, Mac Ho- „styl czarnego tygrysa”, Tay Son Nhan- „styl Feniksa z gór”, Bach Mi Dao Nhan- oparta o chiński styl z klasztoru Emei

    „styl Człowieka z białymi brwiami”, Kim Ke- „Żółty kogut”, Vinh Xuan-„Piękna wiosna” – odpowiednik chińskiego Wing Chun, Viet Tai- wietnamskie-Tai Chi i wiele innych…

     Najbardziej rodzime style wietnamskie to: Vovinam Viet Vo Dao- „Duma Narodu”, Co Quyen- formy tradycyjne, Lam Son- „Górski Las”, Thanh Long- „Zielony smok”, Thieu Lam- „Szkoła dżungli”, Viet Vu Dao- „Droga wietnamskiego ruchu”, Vo Dang- „Szkoła gór” i wiele innych…

    Vovinam Viet Vo Dao, zrzeszające ponad trzydzieści krajów członkowskich, cieszy się dużą popularnością na świecie. W Sztuce tej charakterystyczną i bardzo widowiskową techniką są tak zwane „szczęki smoka”- Don Chan, polegające na zakładaniu nogami nożyc na kark przeciwnika. Znaleźć tu można także wiele dźwigni i rzutów. Viet Vo Dao jest chętnie uprawiane przez kobiety ze względu na swoje proste zastosowanie, niewymagające wiele siły fizycznej.

     Bibliografia:

    Historia Wietnamu, W Olszewski, wyd. Ossolineum – 1991

    Historia Chin, Fairbank John King wyd. Bellona

    Aleksander Wielki, Ryszard Kulesza, wyd. Mada 2009

    Sztuki walki Wschodu, Peter Levis, wyd. Rebis

    Viet Vo Dao, Ryszard Jóźwiak, wyd 1999

  • Wegetariańskie potrawy w Wietnamie

    Wegetariańskie potrawy w Wietnamie

    Kuchnia wietnamska jest znana przede wszystkim z potraw, których składnikiem jest mięso (głównie drób i wieprzowina) oraz owoce morza. A co z daniami wegetariańskimi? Przeczytajcie relację Tadka, który jest wegetarianinem i po powrocie z Wietnamu dzieli się swoimi kulinarnymi wrażeniami z wycieczki – czego mogą się tam spodziewać wege turyści? Miłej lektury i oglądania!

     

    Co dobrego dla wegetarian w Wietnamie?

    Poniższą porcję wiedzy przyrządził dla Was Tadek – dzięki!

    Z jedzeniem wege w Wietnamie nie ma najmniejszego problemu – jest dostępne i można je łatwo zamówić. W większości restauracji w miejscach turystycznych (jakich jak Hanoi, Sajgon, Hoi An, Hue, Sapa,  zatoka Ha Long) jest angielskie menu. Nawet jeśli potrawy nie ma w menu, albo nie widzieliśmy nic interesującego, często proponowano nam coś „special for you – I can fix it”. Zazwyczaj były to ciekawe opcje, czasami tylko zdarzało się coś w stylu zupy nic – szpinak zalany wodą;) Także „ręczny” angielski jest wystarczający, ale jak jeszcze dodawaliśmy po wietnamsku „jestem wegetarianinem”( „tôi ăn chay”), to zazwyczaj szło gładko:) Na pewno warto trochę się pomęczyć i dokładnie dopytać w języku angielsko-migowo-intuicyjnym;)

    W okolicach targów często można znaleźć coś na kształt na prędce skleconego szwedzkiego bufetu. Na samych targach jest mnóstwo warzyw i owoców – wszystko świeże i kolorowe. W razie czego np. rozwiązaniem na śniadanie pozostają nieśmiertelne bagietki;)

    Jeśli chodzi o same potrawy to makarony i ryże z warzywami królują – i nawet jeśli nazywają się tak samo, to w każdym zakątku smakują trochę inaczej. Różne pzyprawy, różne warzywa i dodatki. Sajgonki w wersji wege, to też żaden problem. Zupy wege występują sporadycznie – trzeba się komunikacyjnie namęczyć, jakimś rozwiązaniem jest zajrzeć do kuchni i pokazać o co chodzi – co wcale nie musi być takie trudne. W miejscach turystycznych nie brakuje też kuchni europejskiej (pizza, naleśniki) – ale tej raczej z założenia unikaliśmy;) Rewelacyjne jest to, że do potraw podawane są różne przyprawy, świeże zioła, sosy – dlatego można poeksperymentować!

    I jeszcze kilka miejsc, które szczególnie zapadły nam w pamięć:

    Hue – cafe on thu wheels (przy ul. Nguyen Tri Phuong, blisko skrzyżowania z Hung Vuong)- jedno z najsmaczniejszych miejsc w Wietnamie – duży wybór ciekawych, urozmaiconych dań wege, obiad jedliśmy na śniadanie, obiad i kolację! Pyszne zupy! Gościnnie i rodzinnie:)

    Hoi An – Bobo cafe (ul. Le Loi)- rodzinna restauracja z pokolenia na pokolenie. Oaza spokoju w turystycznym Hoi An. Danie dopracowane – najlepsze sajgonki – o dziwo nie w Sajgonie;) Przepyszne shake’i owocowe, jak zapewnia menu z lodem na przegotowanej wodzie.

    Sajgon – restauracja wege w dzielnicy Pham Ngu Lao – nowoczesny wystrój, mnóstwo dań do wyboru z różnych stron Wietnamu i nie tylko. Jedyny minus nie za duże porcje i chociaż menu po angielsku, to obsługa już nie – wystraszona możliwością kontaktu w tym języku;) Tam spróbowaliśmy jedynej potrawy, której nie zjedliśmy do końca – kapusta z sosem serowym ( na zdjęciu poniżej )- sos hardcorowo mętny, kwaśny i mdłosłony;)

    A na zakończenie jeszcze kilka foto-wege-wspomnień: