Perfumowa pagoda – o miejscu słów kilka

Z przyjemnością umieszczam na Ziarnku artykuł o „Pagodzie Perfumowej” Pana Stanisława Kozłowskiego! (więcej słów o autorze na końcu wpisu). Czyta się, jakby się tam było. Jak byliście, to się Wam miło przypomni. Jeśli się wybieracie – nie zaszkodzi poznać przedsmak tego co zobaczycie na własne oczy.

Ołtarzyk z darami. Fot. by Cathrin Karras 

Na południe od Hà Nội, w dawnej prowincji Hà Tây, poprzez przepiękną okolicę wapiennych gór Hương wije się rzeka Đày. Na fragmencie tych gór, Hương Tích, rozłożony jest zespół pagód i świątyń zbudowanych w grotach, jaskiniach i występach skalnych.

O Chùa Hương (Perfumowej Pagodzie albo Pagodzie Przyjemnego Zapachu) istnieją oczywiście stare legendy. Oto jedna z nich:

Król miał trzy córki, z których dwie szczęśliwie wyszły za mąż. Najmłodsza i najpiękniejsza skryła się w pagodzie
i poświęciła swe życie Buddzie. Wysłał król posłańców, aby przypomnieli córce o jej obowiązku wobec ojca, ale ta ani myślała ich posłuchać. Wtedy rozkazał król swoim gwardzistom zabić nieposłuszną córkę, a pagodę puścić z dymem. Dziewczynę uratował jednak Biały Tygrys i przeniósł ją do jaskini wysoko w górach. Leśne zwierzęta przynosiły jej owoce   a ona pogrążała się w modlitwie. Po pewnym czasie król zachorował na trąd i utracił ręce i wzrok.
Wysłał posłańca do mędrca, który mógł mu pomóc. Mnich poinformował go, że wyzdrowieć może tylko wtedy, jeśli znajdzie się jakiś jego poddany, który gotów będzie poświęcić mu swoje oczy i ręce. Ale nikt nie był na to gotowy. Kiedy jednak księżniczka w swojej samotni usłyszała o chorobie ojca, natychmiast oddała mu ręce i wzrok. Uzdrowiony król postanowił nagrodzić swego nieznanego wybawcę. Zaprowadzono go w góry i wtedy rozpoznał córkę, którą uważał już za zmarłą.
W międzyczasie księżniczka doznała stanu oświecenia, odzyskała swoje ręce i oczy i była czczona, jako bogini miłosierdzia Quan Âm. Król głęboko poruszony także oddał resztę swego życia Buddzie. Zamieszkał odtąd w górskich jaskiniach
i zbudował wiele pagód.

Świątynny lew na straży. Fot. by Cathrin Karras

 

Kompleks świątynny, którego początki sięgają XV wieku, jest jednym z najważniejszych miejsc pielgrzymek buddyjskich
i corocznie przyciąga niezliczone rzesze wiernych. Można tam dotrzeć tylko łodzią. Punktem wyjścia jest niewielka miejscowość Bến Đục położona w dystrykcie Mỹ Đức, oddalona około 60 km od centrum Hà Nội. Miejscowe kobiety przewożą pielgrzymów i turystów małymi łodziami po Suối Yến do odległego o trzy kilometry Hương Tích. Po drodze zatrzymują się przy Đền Trình Chùa Hương, gdzie podróżni symbolicznie proszą o pozwolenie na odwiedzenie głównej świątyni.

Po godzinie jazdy łodzią dociera się do miejsca, gdzie znajdują się małe restauracje, sklepy z pamiątkami i proste noclegi. Stąd tylko kilka kroków do Chùa Thiên Trù. „Pagoda, która prowadzi do nieba” powstała w XV wieku. Składa się z trzech rozdzielonych murami pomieszczeń. Przechodząc przez trzyczęściową bramę wejściową, widzi się wznoszącą się na tarasach świątynię. Na średnim tarasie znajduje się dzwonnica. Pagoda na najwyższym tarasie strzeżona jest przez kamienne lwy. Obok ołtarza głównego z posągiem Buddy, znajdują się daoistyczne figury strażników. Wśród dużej liczby posągów bóstw wyróżnia się pozłacana, wykonana z drewna figura miłosiernej bogini Quan Âm.

Za świątynnym tarasem piętrzą się strome wapienne skały. Tam rozpoczyna się górska droga do najważniejszej świętości Chùa Hương, groty Cửa Động Hương Tích. W zależności od kondycji, na pokonanie tej miejscami bardzo stromej drogi potrzeba dwie-trzy godziny. Po drodze trafia się na liczne pagody w jaskiniach, jak Động Chùa Tiên Sơn oraz źródło oczyszczenia (Giải Oan). Przez cały czas wspinaczki można podziwiać wspaniałe widoki z krasowymi, skalnymi wieżami
i stromymi wierzchołkami gór.

Budenk kompleksu świątynnego. Fot. by Cathrin Karras

Na wierzchołku Hương Tích dochodzi się do ostatniej stacji pielgrzymki, świątyni w grocie. Panujący w XVIII wieku książę Trịnh Sâm kazał przed wejściem wyryć pięcioma chińskimi znakami napis: „najpiękniejsza jaskinia pod niebem Południa”. We wnętrzu znajduje się obok trzech posągów Buddy Przeszłości, Teraźniejszości i Przyszłości statua Quan Âm o 1000 ramion i 1000 oczu.   

Na zwiedzenie wszystkich ukrytych w górach świątyń jeden dzień oczywiście nie wystarczy, warto więc zostać tutaj dłużej.

Kilka słów o autorze:

Stanisław Kozłowski urodził się 16 kwietnia 1952 roku. Wietnamem zainteresował się podczas studiów na Politechnice Warszawskiej w latach siedemdziesiątych.  Z Wietnamczykami i z kulturą Wietnamu zetknąłsię w latach siedemdziesiątych, kiedy trwała jeszcze na dobre wojna amerykańska. Koledzy, z akademika opowiadali mu o swoim kraju, uczyli języka.
Z niektórymi z nich do dzisiaj utrzymuje przyjacielskie kontakty. Dowiedział się, że Long, z którym mieszkał w jednym pokoju, przed wyjazdem do Polski zbierał na polach ryżowych niewybuchy bomb kulkowych do koszyka z popiołem (aby nie było wstrząsów). Wietnam go zafascynował i fascynuje cały czas.  Chociaż od 37 lat pracuje nieprzerwanie w Służbie Leśnej, to jego fascynacja Wietnamem pozostaje ciągle żywa. Szczególne wrażenie wywarła na nim wieloetniczna kultura Wietnamu. Stąd wziął się pomysł zebrania podstawowych informacji o wszystkich narodach Wietnamu w jedną całość.   Wkrótce będzie można zapoznać się z jego publikacją o wietnamskich mniejszościach narodowych – czekamy z niecierpliwością!