Kategoria: Kultura

  • Zderzenie kultur poszerza horyzonty – wywiad Część I

    Zderzenie kultur poszerza horyzonty – wywiad Część I

    Zjawisko ścierania się i przenikania kultur jest FASCYNUJĄCE. W efekcie synergii powstają nowe wartości i style życia. Ludzie, którzy otwierają się na inne kultury i jednocześnie promują swoją własną wśród innych, potrafią znaleźć wspólny mianownik dla wielokulturowej realcji.

    Takim właśnie człowiekiem jest Adrian Rux. Oddaję do Waszej dyspozycji bardzo emocjonalny opis słowny zderzenia kultur w życiu tego Polaka, który ukochał „wietnamskość” i  Wietnamczyków.  Polsko-wietnamskie relacje to wybuchowa mieszanka: wartości Wschodu i Zachodu ścierają się ze sobą dając początek przyjaźniom ponad różnicami kulturowymi.

    Adrian Rux, sercem obywatel świata.

    Ziarnko: Jesteś uosobieniem wielokulturowości: Polak, z francuskimi korzeniami, kontytunację studiów przewidujesz w Chinach, w Twoich przyjaźniach widać zdecydowany akcent wietnamski. Nie za dużo tego jak na jedną osobę?:)

    Adrian R.: Ależ skąd, ja dopiero sie rozkręcam! Uważam, że poznawanie innych kultur poszerza nasze horyzonty, możemy się od siebie bardzo wiele nauczyć. Otwarcie na różnice to klucz do nawiązywania przyjaźni, ciekawych dyskusji, dialogu.

    Ziarnko: Czym się zajmujesz na co dzień?

    Adrian R.: Od szóstego roku życia związany jestem z aktorstwem, jednakże w chwili obecnej rozwijam swoją pasję reżyserską. Reżyseria daje mi możliwość pracy z tekstami oraz ich tworzenia.

    Ziarnko: Jakie są Twoje zainteresowania?

    Adrian R.: Interesuje mnie wszystko co związane jest z Azją Wschodnią. Uwielbiam historię i kulturę Chin, pasjonują mnie wpływ Chin na kraje sąsiadujące. Moją specjalizacją z Chin jest mandżurska dynastia Qing (ostatnia dynastia cesarska panująca w Chinach do 1912 roku). Niestety z powodów zdrowotnych musiałem zawiesić studia w Pekinie.

    Od 2011 roku jestem związany z warszawskimi Wietnamczykami i jestem w nich zakochany.

    Ponieważ pasjonują mnie ludzie oraz różnorodność ich zainteresowań, poglądów, wyznań zawsze chętnie biorę udział i inicjuję wszelakie dyskusje dotyczące Wietnamczyków żyjących w Polsce oraz procesu ich integracji z Polakami.

    Ziarnko: Jakie są początki Twoich polsko-wietnamskich przyjaźni.

    Adrian R.: Moja zażyłość z Wietnamczykami zaczęła się od odrobiny ciekawości, dużej dawki naturalnego przebiegu wydarzeń i wreszcie przypadku. Pierwszego Wietnamczyka poznałem jeszcze w szkole podstawowej. Siedział ze mną w ławce. Był jednym z najlepszych uczniów w klasie, znajdując się w czołówce „najszybciej uczących się pisać” dzieci. Ponadto, znakomicie liczył i nigdy nie przyszedł do szkoły nieprzygotowany. Dobrze pamiętam, że był znacznie bardziej zdyscyplinowany od innych dzieci. Grzeczny, ułożony, niezbyt głośny – czasem sprawiający wrażenie nieprzystępnego, wręcz wyobcowanego. Nie zmienia to jednak faktu, że był bardzo dobrym i powszechnie lubianym kolegą. Nasza znajomość przetrwała do dziś, tak więc w tej całej „nieprzystępności” chyba bardziej chodziło o jego specyficzny charakter.

    Natomiast moja „stała” znajomość z Wietnamczykami zaczęła się od krótkometrażowego filmu „Tuan”, który przygotowywałem do swojego portfolio. Bohaterami mojej etiudy jest przyrodnie rodzeństwo: Polak i niewiele od niego młodszy Wietnamczyk. Naturalnie musiałem zaangażować do tego projektu Wietnamczyków, co okazało się zadaniem bardzo trudnym – poszukiwałem nie tylko odtwórcy jednej z głównych ról, ale także jego filmowych kolegów i koleżanek, wietnamskiej opiekunki, tańczących Wietnamek i wreszcie aktora, który zagrałby wietnamskiego kucharza. Wszystko się udało! Choć łatwo nie było…

    Ziarnko: Dlaczego?

    Adrian R.: Po pierwsze, nie wszyscy Wietnamczycy chętnie angażują się w wolontariat. Najlepiej, gdy przy okazji jest szansa zarobku – zwłaszcza łatwego. Mam porównanie, ponieważ wcześniej znalezienie choćby trzydziestu statystów Polaków do mojego projektu było dla mnie kwestią piętnastu minut. Drugim problemem okazała się nieśmiałość Wietnamczyków. Choć niestety ze smutkiem stwierdzam, że przeważyła chęć łatwego zarobku. Godzinami przesiadywałem na Facebooku i wypisywałem wiadomości do wszystkich możliwych Wietnamczyków. Wielu z nich już na wstępie podziękowało mi za udział w filmie kręconym przez młodych ludzi „bez wynagrodzenia”. Szczęśliwie – po dwóch miesiącach poszukiwań – udało mi się skompletować całą obsadę. I tak to wszystko się zaczęło…

    Ziarnko: W Waszych relacjach dominują cechy kultury polskiej czy wietnamskiej?

    Adrian R.: Nie ma dominacji, jest raczej uzupełnianie się. Dziś mam nieraz wrażenie, że obydwie kultury przenikają się i zlewają w całość. W towarzystwie Wietnamczyków czuję się już swobodnie, jak ryba w wodzie. Do tego stopnia, że gdyby ktoś zapytał mnie o różnice między Polakami i Wietnamczykami nie wiedziałbym, co właściwie odpowiedzieć. Gdy jestem wśród Wietnamczyków uśmiecham się do siebie i przyznaję, że już nie umiałbym wyobrazić sobie dobrej imprezy albo wyjścia bez Azjatów. Moi biali znajomi tego nie rozumieją. Czasami zarzucają mi, że faworyzuję Wietnamczyków, ale nic na to nie poradzę, bo tak jest!

    Nie oznacza to wcale, że nie zdarzyło mi się nigdy poczuć wśród Wietnamczyków zagubionym. Czasem zdarzają się sytuacje, których jako Polak nie umiem zrozumieć, czasem nawet nie chcę. Jednak wierzę, że do wszystkiego można się przyzwyczaić. Poza tym jeżeli kolega/koleżanka Wietnamczyk jest wyrozumiały/a, to nigdy nie pozwoli ci czuć się nieswojo w jego/jej towarzystwie.

    Ziarnko: Jakie cechy, postawy Wietnamczyków są dla Ciebie inspiracją ?

    Adrian R.: U Wietnamczyków lubię bezpośredniość. Bywają szczerzy do bólu, ale najczęściej nie z przekąsem. Po prostu mówią, co myślą.

    Imponuje mi szacunek jaki Wietnamczycy okazują starszym. Żaden mój kolega nie sprowokuje kłótni ze starszym od siebie Wietnamczykiem lub Wietnamką – nawet z Polakiem i nawet jeśli mówimy tutaj o różnicy dwóch, trzech lat. Po kilku głębszych oczywiście mogą wystąpić różne sytuacje, ale zazwyczaj uważnie tego pilnują.

    Uwielbiam PRAWDZIWE wietnamskie jedzenie. Nie rozumiem, dlaczego Wietnamczycy nie chcą z nim „wyjść” do Polaków. Wietnamki są bardzo kulturalne, nie tak krzykliwe jak niektóre Polki. Z drugiej strony zastanawiający jest fakt, jak bardzo niektóre (podkreślam NIEKTÓRE) młode Wietnamki są podatne na gruby portfel i jak istotną rolę ogrywa on w ich życiu.

    Ziarnko: A czy są jakieś „nie lubię”?

    Adrian R.: Nie lubię, gdy Wietnamczycy rozmawiają w moim towarzystwie po wietnamsku. Zawsze zwracam na to uwagę. Zazwyczaj szybko mnie przepraszają i przechodzą na język polski. Chodzi oczywiście o sytuację, gdy np. siedzimy razem przy stole, albo idziemy gdzieś w swoim towarzystwie. Przyznaję też, że trudno mi się przyzwyczaić do azjatyckiego sposobu spożywania posiłków. Całym sercem rozumiem obyczaje i pojęcie okazywania szacunku gospodarzom według kultury wietnamskiej, ale ponieważ sam zostałem wychowany według modelu zachodniego, na dźwięk „ssącego się makaronu” lub mlaskania automatycznie włącza mi się czerwona lampka.

    Inną sprawą jest to, że Wietnamczycy troszkę inaczej pojmują gust modowy. Ponieważ dla niektórych z nich ważna jest przede wszystkim marka, niekiedy wrzucają na siebie wszystko, co się da. A to czasami moim zdaniem wygląda kiczowato. Trzeba jednak przyznać, że Wietnamczycy, którzy mają gust, ubierają się znacznie lepiej i z większym wyczuciem mody niż Polacy.

    Nie wszyscy wiedzą też, że niektórzy Wietnamczycy to straszni PLOTKARZE!!! Trzeba uważać na to co i komu się mówi. Żadna tajemnica się nie uchowa.

    Trudno mi zaakceptować fakt, że wietnamscy rodzicie bywają bardzo surowi dla swoich dzieci. Czasami przykro mi, gdy widzę, jak mój przyjaciel smuci się, że „zawiedzie rodziców”. Jest to jednak inna kultura i potrafię zrozumieć, że między innymi poprzez stawianie dużych wymagań okazują dzieciom miłość. Natomiast żal mi młodych Wietnamczyków, ponieważ czasem odnoszę wrażenie, że są wychowywani tak jakby wciąż żyli w Wietnamie, a przecież będąc w Polsce dorastają już w zupełnie innej rzeczywistości niż ich rodzice. Przez to może pogłębiać się w nich poczucie braku przynależności.

    Wietnamczycy mają też wybuchowy temperament: wytrącony z równowagi Wietnamczyk bywa tragicznie denerwujący i wtedy może być uszczypliwy.

    Ziarnko: Dokończ zdanie „Przyjaciel Wietnamczyk…”

    Adrian R.: Przyjaciel Wietnamczyk jest bardzo czuły. Nie wstydzi się – to zaskoczenie – okazywać ci swoich uczuć, np. przytulić cię. Jeśli może pokazać ci, że jesteś dla niego ważny, zrobi to przy każdej okazji i pójdzie na niejedno ustępstwo, by sprawić ci przyjemność. Wietnamczycy są bardzo namiętni. Choć z początku wycofani i ostrożni, gdy się otworzą potrafią pokazać ci cały swój niezwykły świat. Wietnamczyk zna znaczenia słów: „przyjaźń” i „lojalność”.

    Przyjaciel Wietnamczyk nie zniesie twojego cierpienia. ZAWSZE stanie w twojej obronie i nie pozwoli, by ktoś cię skrzywdził. Choćby miało go to kosztować kilka zębów. Może czasem i nazbyt impulsywnie, ale reaguje od razu. Wietnamczyk, jeśli oczywiście nie mamy do czynienia z zagorzałym plotkarzem,  jest fantastycznym słuchaczem i dobrze doradza.

    Ziarko: Czyli odkładamy stereotypy i nieśmiałość do szuflady i próbujemy innym kulturom przyjrzeć się z bliska?

    Adrian. R.: Zdecydowanie tak. Mnie Wietnamczycy bardzo wzbogacili. Dzięki przyjaźni z nimi nauczyłem się, że pewne dotyczące ich stereotypy są prawdziwe, a inne to jakiś głupi blef. Nie tak wiele nas od siebie różni! Owszem, wywodzą się z innej kultury, z dalekiej Azji,  pięknego Wietnamu. Mają skośne oczy, proste i ciemne włosy, ciemniejszy kolor skóry. A jednak w wielu kwestiach są tacy jak Polacy! Również mają swoje lęki i pragnienia. Także marzą, chcą kochać i być kochani. Nie lubię, gdy ktoś wypowiada się o nich w sposób „egzotyczny”, albo wyciąga na ich temat pochopne wnioski. Większość z nich jest błędna. Dla mnie Wietnamczycy są najwspanialsi pod słońcem, a to właśnie dlatego że tak zwyczajni, również ze swoimi wadami. Każda nacja je ma. I to właśnie nas do siebie zbliża.

    Koniec części 1.

  • Wietnamska moda – Ao Yem (áo yếm)

    Wietnamska moda – Ao Yem (áo yếm)

    Pełne wdzięku kobiety i dziewczęta w tradycyjnym stroju Áo Dài są symbolem Wietnamu. Jednak obok Áo Dài jest jeszcze jeden niezbędny element kobiecej garderoby – Áo Yếm.

    AoYem6

    AoYem5 (1)

    W przypadku Áo Yếm, zwanego wcześniej tylko „Yếm”, chodzi o górną część ubrania bez pleców, podtrzymywaną paskiem na szyi, która przeważnie, ale nie tylko, noszona była jako bielizna. Áo Yếm pochodzi z Chin i nazywa się tam dù dōu ( 肚兜 ).

    Do końca XIX wieku Yếm noszone było przez kobiety i dziewczęta wszystkich klas i warstw społecznych. Na co dzień preferowano na wsi kolor brązowy, a w miastach – biały. Jasne kolory były używane podczas świąt, uroczystości i innych ważnych okazji.

    Ao yem podkresla urok i wdziek kobiety. Fot. by Kathrin Carras

    „Trên đường cát mịn một đôi côÁo Yếm  było i jest symbolem kobiecości ale też i miłości. Podkreśla urodę wietnamskich kobiet. Było inspiracją dla wielu poetów. Nguyễn Trọng Bính (1918–1966), znany poeta romantyczny XX wieku, pisał w swoim wierszu:

    Yếm đỏ khăn thâm trẩy hội chùa

    Gậy trúc dắt bà già tóc bạc

    Tay lần tràng hạt miệng nam mô.”

    Kiedy we współczesnym Wietnamie coraz bardziej powszechny stawał się zachodni biustonosz, Áo Yếm popadło niestety nieco w zapomnienie. Na szczęście młodzi wietnamscy projektanci mody przywracają tradycyjnym strojom dawny blask.

    Zachowując pierwotny charakter Áo Yếm staje się elementem nowoczesnej mody kobiecej i jest coraz bardziej popularne. Jest czarujące i zarazem bardzo sexy. Jest modnym elementem stroju na każdą okazję, a zwłaszcza na upalne letnie dni, jako alternatywa dla zwykłych bluzek.

     

    Autor tekstu: Stanisław Kozłowski, zdjęcia Kathrin Carras.

     

     

     

     

  • Wietnamska moda Czarnych Tajów (Thái Đen)

    Wietnamska moda Czarnych Tajów (Thái Đen)

    Jeśli szukasz inspiracji, chcesz poznać egzotyczne i wielobarwne kultury narodów Azji, uczyń celem swoich wakacji last minute właśnie Wietnam! Przekonaj się, że, kraj lotosu, kroczącego drzewa pagodowego i najsmaczniejszej na świecie mrożone kawy ma do zaoferowania niezwykłe bogactwo wielowiekowej tradycji mieszkających tam mniejszości narodowych.

    Thái należą do licznej grupy narodów tajskich Azji Południowo-Wschodniej, ale z Tajami w Tajlandii są tylko daleko spokrewnieni. Żyją przeważnie w północno-zachodnich regionach górskich w prowincjach Lai Châu, Điện Biên, Lào Cai, Yên Bái, Sơn La i Hòa Bình; można ich jednak spotkać również dalej na południe, w Thanh Hóa i Nghệ An. W Wietnamie Thái są podzieleni na wiele podgrup, z których Czarni Thái (Thái Đen) i Biali Thái (Thái Trắng) – stanowią największe.

    Tradycyjne stroje Białych Thái i Czarnych Thái są w zasadzie podobne, jednak strój kobiet Czarnych Thái posiada pewną osobliwość, a mianowicie szal „piêu”. Każdy szal stanowi historię przedstawioną za pomocą wzorów i kolorów. Opowiada o charakterze i uczuciach kobiety, która go nosi.

    Khan Pieu na głowie przedstawicielki Czarnych Tajów. Fot by vovworld.vn

    W życiu narodu Thái wiele się w ostatnim czasie zmieniło. Domy na palach nie są już przeważnie kryte liśćmi, ale dachówką lub blachą. Zmienił się też strój na bardziej wygodny w codziennym życiu. Pozostało jednak niezbędne dla każdej kobiety nakrycie głowy – chiếc khăn piêu. Ten szal (czy może raczej chusta) jest symbolem urody kobiet Czarnych Thái. Dlatego już od dzieciństwa uczą się od swoich matek i babć sztuki wykonywania szala.

    Chiếc khăn piêu odzwierciedla talent i estetyczny zmysł dziewcząt Thái a także sposób widzenia świata przez ten naród. Wzory na szalu przedstawiają zwierzęta, jak jelenie, motyle, ptaki, tygrysy i słonie, a także księżyc i różne rośliny, głównie paprocie. Często można zobaczyć też motyw haftujących kobiet.

    Wszystkie kobiety Czarnych Thái potrafią uszyć i wyhaftować swoje nakrycie głowy. Gdyby któraś dziewczyna nie potrafiła tego zrobić, uznano by ją za leniwą i trudno byłoby jej znaleźć narzeczonego. Chusta nie tylko zwraca uwagę swoimi barwami i subtelnymi wzorami, ale jest też piękną ozdobą kobiecego stroju. Tak jak dla dziewczyny z narodu Mường pas jej spódnicy świadczy o jej talencie, pracowitości i wrażliwości, tak dla dziewczyny Thái Đen tę rolę pełni jej szal.

    Podarunek dla teściowej. Fot. by vovworld.vn

     

    Matki Thái Đen uczą swoje córki tkać, szyć i haftować już od dzieciństwa. W wieku 15-16 lat dziewczęta mają te umiejętności opanowane, same wykonują szale piêu i przygotowują się do zamążpójścia. Szal jest też nieodzownym prezentem dla teściowej dziewczyny. Zwykle wręcza go w pierwszym dniu życia w rodzinie męża. Chroni głowę przed słońcem, wiatrem i chłodem. Służy też jako ozdoba na co dzień i od święta, zwłaszcza podczas tańca xòe. Podczas świąt chłopcy kradną dziewczętom szale, aby okazać im swoje uczucia. Także umarłych grzebie się z szalem piêu.

    Szal piêu zajmuje ważne miejsce w życiu Thái. Według wierzeń, na głowie znajduje się siedziba boga, który kieruje całym ciałem człowieka. Szal piêu chroni głowę, a przez to i duszę kobiety, która go nosi. Przy okazji wiadomo, dlaczego Thái nie lubią, kiedy ktoś dotyka ich głowy.

     

    Autorem tego ciekawego tekstu o Czarnych Tajach jest pan Stanisław Kozłowski 🙂

  • Matriarchat E De – tutaj rządzą kobiety! (Ê Đê)

    Matriarchat E De – tutaj rządzą kobiety! (Ê Đê)

    Grupa etniczna Ê Đê, zwana również Rade, od wieków swoje funkcjonowanie opiera na liniach matrylineranych.  Tradycyjny matriarchat mniejszości etnicznej Ê Đê ma wielki wpływ na życie tych ludzi, począwszy od budownictwa domów, poprzez tworzenie instrumentów muzycznych, aż po wzajemne relacje w rodzinie. Najbardziej zaś widoczny jest w małżeństwach  Ê Đê.

    Małzeństwo E De. Fot by Kathrin Carras

    Według starej tradycji to kobiety posiadają w rodzinie Ê Đê władzę. Kobieta odgrywa  w małżeństwie aktywną rolę. Kiedy kogoś pokocha, pyta swoich rodziców o zgodę na ślub. Po zawarciu małżeństwa, mężczyzna żyje w rodzinie swojej żony. Dzieci Ê Đê przyjmują nazwisko rodowe matki.

    Kiedy żona umiera, rodzina musi znaleźć dla mężczyzny inną kobietę, aby mógł ponownie się ożenić. Ta tradycja uwarunkowana historycznie w dużym stopniu sprzeciwia się prawu do miłości i wyboru mężczyzn. Niemniej jednak mąż w rodzinie również pełni ważną rolę, choć niejako trwając u boku żony.

    Kiedy ktoś odwiedza rodzinę Ê Đê, zostaje zawsze przyjęty przez męża i syna właścicielki domu. Mężczyźni muszą też reprezentować rodzinę podczas uroczystości ślubnych albo żałobnych.

    Matriarchat narodu Ê Đê rozpoznawalny jest też w sposobie budowy domów. Dom zbudowany jest z bambusa i jest bardzo długi. Zapewnia wystarczająco dużo miejsca dla dziesiątków mieszkańców. Jest podzielony na dwie części. Można powiedzieć, że w pokoju gościnnym mieszkają samotni mężczyźni. Ten pokój znajduje się zawsze obok schodów. W innej części mieszkają pary małżeńskie i samotne kobiety. Jeśli zjawi się gość-kobieta, tam właśnie będzie mieszkać.

    Długi dom E De. Fot by Kathrin Carras

    Kiedy wchodzi się na schody domu Ê Đê, zauważa się natychmiast piersi, które symbolizują władzę kobiet. Jedne schody są kobiece, a drugie męskie. Męskie znajdują się zawsze przed domem i używane są przez mężczyzn i chłopców. Schody z tyłu domu są wyłącznie do dyspozycji kobiet.

    Kobiety Ê Đê kierują nie tylko domem, ale i wsią. Zarządzają ziemią rodzin i są w stanie rozwiązywać konflikty między wsiami. Kiedyś kobieta kierowała wsią, a wiejska ziemia należała do niej. Każdego roku zbierała od mieszkańców podatki i sprawdzała, jak użytkowane są pola. Dzisiaj władze wsi wybierane są przez mieszkańców Wybranymi mogą być zarówno kobiety i mężczyźni. W rodzinie jednak kobieta nadal odgrywa przewodnią rolę, ma o wszystkim decydować, a mąż zawsze ją wspierać.

    Wraz z rozwojem gospodarczym i kulturalnym matriarchat Ê Đê uległ znacznym przemianom, ciągle jednak pozostaje jedynym w swoim rodzaju społecznym fenomenem.

     Lokalne rozrwyki Fot. by Kathrin Carras

    Autor tekstu: Stanisław Kozłowski

  • Nowy rok księżycowy 2014 – Drewniany Koń

    Nowy rok księżycowy 2014 – Drewniany Koń

    Chúc mừng năm mói w księżycowym roku 2014! Ten rok trwać będzie do 18.02.2015 i jak głoszą astrologowie, rok drewnianego konia będzie czasem gwałtownym i zmiennym. Koń w tradycji azjatyckiej utożsamiany jest z siłą, odwagą i porywczością – dlatego ten rok, w porównaniu z raczej umiarkowanym 2013, przyniesie wiele zmian i niespodzianek!

    Ruszaj na podbój świata!

    Szybkie decyzje, podążanie za instynktem będą wypełniać ten czas: kup ten dom, rozkręć wreszcie ten biznes, podróżuj, dokonaj przełomu w swoim życiu. Jeśli odpowiednio przygotowałeś się do rozeznania przed podjęciem decyzji, nie ma się nad czym dłużej zastanawiać – teraz jest czas na działanie!

    Do boju! Fot. by Martha Suherman 1x.com

    Prr, koniku!

    Spontaniczny charakter Roku Konia przynosi energię i wyzwania, która jednak może oddziaływać dwojako: jednym pozwoli osiągnąć szczytów, innych może sprowadzić na ziemię. Mówi się, że „kto nie ryzykuje, dwa razy traci” – ale w roku Drewnianego Konia 2014 trzeba uważać na pokusy łatwych sukcesów i tendencję do wydawania pieniędzy. Szczęście będzie szczególnie sprzyjać osobm urodzonym w znaku Konia, Tygrysa, Psa i Owcy – te osoby osiągną spektakuarne sukcesy, będą brały pełnymi garściami, ryzyko nie będzie im tak zagrażać. Pozostali niech lepiej rozkoszują się miejscem na widowni, gdzie bezpiecznie można śledzić gonitwę głównych graczy. Koniec roku Konia zapowiada wielki tryumf, lub wielką porażkę – niestety więcej niż mniej biznesów dozna tego drugiego. Dlatego obserwuj uważnie otoczenie, nie działaj pochopnie, ważne żebyś „widział i wiedział”. Być może warto w tym roku zejść z pozycji lidera i obserwować, uczyć się korzystając z doświadczenia i sukcesów innych.

    Jeśli wyścig, to właśnie teraz! Fot. by Victor Dallons 1x.com

    Intuicja

    Decyzje, szczególnie w świecie biznesu, będą nader często podejmowane „na wyczucie” a ponieważ zaprzeczenie istnienia ryzyka czy problemu to też jedna z charakterystyk roku Konia, szczególnie bacznie przyglądaj się szczegółom i miej czujność!Łatwiej jest pędzić w wirze wydarzeń, niż zatrzymać się i stawić czoła faktom, ale rzetelna analiza na pewno zapewni długofalowe korzyści.

    Konie ukochały wolność i niezależność, dlatego w tym roku szczególnie łatwo będzie też roztrwonić majątek na rozrywkach. Będzie nas kusić by przesadzić z wydatkami na przyjemności, które uzasadniać będziemy tym, że „nam się to należy” i „na to zasługujemy”. W takich chwilach pamiętaj, że chwila przyjemności nie jest warta długoterminowych negatywnych skutków.

    Szerokie horyzonty i odważne decyzje Fot. by Bror Johansson 1x.com

    W jedności siła

    Życzę Wam, byście ten czas spędzili w działaniu, z energią i przygodą w tle, gdyż ten rok zapowiada się naprawdę ciekawie! Koń jest zwierzęciem wiernym i przyjacielskim, dlatego w całym tym galopie życia miejsce zawsze przy sobie niezawodnych towarzyszy, którzy podzielą Waszą pasję, gdy trzeba wskażą dobrą drogę na szlaku. I nie dajcie, by pęd wydarzeń zagłuszył głos serca: niech przygody roku Konia przyczynią się do umocnienia relacji i zawiązania prawdziwych przyjaźni!

    Mądrze korzystaj z bogactwa Twoich relacji Fot. by Hari Sulistiawan 1x.com