Kategoria: Turystyka

  • Mniejszość etniczna Brau (Brâu) i ich instrumenty

    Mniejszość etniczna Brau (Brâu) i ich instrumenty

    Ciężka praca i muzyka, to życie mniejszości Brâu

    Naród Brâu żyjący w prowincji Kon Tum na Wyżynie Centralnej w bezpośrednim sąsiedztwie terenów granicznych Laosu i Kambodży dysponuje licznymi tradycyjnymi instrumentami muzycznymi, które do dzisiaj chronione są, niczym bezcenny skarb.

    Członkowie grupy etnicznej Brâu wierzą, że każdy instrument posiada swoją duszę. Jest poza tym mostem pomiędzy światem żyjących ludzi i światem świętych.

    Brâu mają różne instrumenty, m.in. gongi – chiêng, różne rozdaje skrzypiec i fletów, które wykonane są z bambusa, brązu albo z kamienia. Zbiór instrumentów chiêng tha stanowiący skarb narodu Brâu znajduje się obecnie we wsi Đăc Mế.

    Instrument chiêng tha jest podstawowym instrumentem perkusyjnym podczas świąt obchodzonych przez Brâu. Kiedyś trzeba było za niego zapłacić dziesiątki bawołów wodnych. Grać na chiêng tha wolno tylko mężczyznom. Uosabia on świętych i przodków narodu. W potocznej mowie nazywają Brâu ten instrument nie chiêng tha, tylko tha pơi, co znaczy mniej więcej: „prosić tha o rozmowę”.

    Aby uderzać w chiêng tha, potrzebny jest najpierw rytuał, podczas którego podaje mu się jedzenie i picie. Instrument łączy świat żywych ze światem świętych. Zawsze, kiedy rozbrzmiewa, przychodzą święci z rzek i strumieni do wsi, aby przynieść mieszkańcom szczęście i dobre zbiory, i przegnać choroby. Tak przynajmniej wierzą Brâu.

    Nie tylko muzyka, ale pomót między światami. Fot. by vietnambreakingnews.com

    Zestaw chiêng tha składa się z dwóch sztuk; mniejszy symbolizuje kobietę, a większy mężczyznę. Brâu traktują ich jak małżeństwo. Inne mniejszości etniczne na Wyżynie Tay Nguyên trzymają gongi jedną ręką i uderzają w nie drugą, tańcząc w kręgu dookoła. Natomiast Brâu zawieszają chiêng tha na stojaku. Dwóch mężczyzn siedzi na ziemi i uderza w gongi dwiema pałkami. Można grać na nim solo albo razem z innymi instrumentami. Może też akompaniować śpiewakom.

    Poza chiêng tha grają Brâu także na innych instrumentach, jak t’rưng, klông pút, đinh túk i ting Nin, wykonanych z bambusa. Skrzypce goong wyrabia się z wysuszonej dyni, a m’bin – z drewna.

    Brâu używają tradycyjnych instrumentów muzycznych podczas świąt i w czasie prac w polu, aby wyrazić swoją miłość albo ukołysać do snu dziecko. Miejmy nadzieję, że chiêng tha długo jeszcze będą rozbrzmiewać na Wyżynie Centralnej.

    A teraz zapraszam jeszcze osoby wietnamskojęzyczne do wysłuchania relacji o tej mniejszości:

     

    Za powyższy materiał podziękowania należą się panu Stanisławowi Kozłowskiemu.

  • Domy na palach Czarnych Tajów (Thái Đen)

    Domy na palach Czarnych Tajów (Thái Đen)

    Czarny turban, zielony pas

    Dziś fascynat Wietnamu, pan Stanisław Kozłowski, zaprasza nas na wycieczkę do Czarnych Tajów. Jest to grupa etniczna oficjalnie zaliczona w poczet mniejszości narodowych Wietnamu. Wywodzą się z terenów południowo-wschodniej Azji
    i obecnie większość z nich mieszka w Wietnamie, ale są też stosunkowo licznie obecni w Chinach, Australii i Francji.

    Ich znazkiem rozpoznawczym są charakterystyczne stroje: czarna bawełna bogato zdobiona kolorowym haften. Kobiety dodatkowo noszą włosy spięte w kok i okryte czarnym turbanem. Zajmują się głównie uprawą ryżu, kukurydzy oraz bawełny.

    thai den

     

    Domek, domek, domeczek

    Ta część artykułu jest autorstwa pana Stanisława Kozłowskiego, pasjonata kultury i tradycji Wietnamu, który za pośrednictwem Ziarnka dzieli się z nami swoją pasją i ciekawostkami.

    Domy na palach Thái Đen są symbolem harmonii między ziemią, niebem i naturą. Zbudowane zwykle na zboczu gór, dodają jeszcze uroku krajobrazom Północnego Zachodu Wietnamu. Architektura i rzeczy znajdujące się w każdym domu odzwierciedlają życie codzienne, jak również zwyczaje i obyczaje mieszkańców tego miejsca.

    Domki na "kurzych nóżkach" Fot. by son-trung.blogspot.com
    Domki na „kurzych nóżkach” Fot. by son-trung.blogspot.com

    Domy na palach posiadają szczególny urok, są proste w swojej konstrukcji i lekkie w swojej formie. Zbudowane z drewna i różnych gatunków bambusa, mają dachy pokryte specjalną trawą lub liśćmi palmowymi. Dla połączenia elementów drewnianych i bambusowych używa się zamiast gwoździ – sznurów z rattanu albo kory niektórych drzew. Konstrukcja domu choć nieskomplikowana, jest bardzo stabilna.

    Dachy domów Czarnych Tajów wyglądają jak skorupa żółwia, który – jak wierzą – nauczył ich budować domy. Na dachu ustawione są dwie skrzyżowane żerdzie, drewniane albo bambusowe, które noszą nazwę „khan cút”. Mogą one mieć różny kształt w zależności od pozycji społecznej gospodarza domu. Na przykład bogate rodziny mają khan cút w kształcie lotosu, a u prostych ludzi khan cút jest również prosty – bez żadnych wzorów. Zakończenie dachu młodej pary ma formę kobiet w ciąży, co wyraża ich życzenie posiadania potomstwa.

    Dla Thái Đen dom jest harmonijnym połączeniem ziemi, nieba i przyrody. Dlatego ilość izb i stopni schodów jest zawsze liczbą nieparzystą: 3, 5, 7 i 9.  Każdy dom ma dwa wejścia po schodach: tylne schody o 9 stopniach dla kobiet i frontowe z 7 stopniami dla mężczyzn i gości.

    W domach Czarnych Tajów można zauważyć liczne detale w formie symboli fallicznych, zwłaszcza w konstrukcji balustrady i schodów. Dziewczęta i zamężne kobiety, które dotąd nie mają dzieci, dotykają pionowych słupków poręczy swoich schodów modląc się o zamążpójście i zdrowe dzieci. Liczba stopni schodów jest zawsze nieparzysta. Symbolizuje szczęście i chroni mieszkańców domu przed złym duchem.

    Każda izba w domu odgrywa inną rolę. W głównym pomieszczeniu ustawiony jest ołtarz przodków. Tam mogą spać tylko mężczyźni. Kobiety, a zwłaszcza synowe, muszą nisko pochylić głowę, kiedy przechodzą przez to pomieszczenie. Pokoje z przodu przeznaczone są dla rodziców i synów, tylne – dla córek albo synowych. Duże znaczenie przywiązują Thái do pomieszczenia tkackiego. Jeśli w rodzinie jest córka, to w domu obowiązkowo powinien być warsztat tkacki. W przeciwnym razie ludzie mogliby pomyśleć, że dziewczyna w tej rodzinie jest leniwa i naraziłaby się docinki sąsiadów. Dawniej dziewczęta, które nie potrafiły tkać, nie mogły znaleźć narzeczonego. Przecież rzeczy, która narzeczona przynosi z sobą do domu przyszłego męża to właśnie wykonane jej rękami poduszki, nakrycia i materace. Nie tylko dla młodej pary, ale też jako prezenty dla teściów, rodziców teściów i swatki. Właśnie dlatego izba tkacka ma tak duże znaczenie. Warsztat tkacki stoi przy oknie obok łóżka dziewczyny.

    W każdym domu są dwa paleniska. Jedno pośrodku domu dla przyjmowania gości: gospodarze i goście siedzą wokół paleniska i rozmawiają. Drugie natomiast przeznaczone jest do przyrządzanie potraw. Palenisko, to dusza domu. Patrząc na nie można rozpoznać, do jakiej klasy należy dana rodzina. Thái boją się wygaszenia ognia: to zły znak dla rodziny. Ogień w domu, to miejsce spotkań i rozmów członków rodziny. Dolna półka nad paleniskiem przeznaczona jest na przyprawy i naczynia, a górna – na rzadko używane rzeczy.

    Dla Czarnych Tajów okna domu są jak oczy, dlatego powinny być zawsze czyste i otwarte. Właśnie dlatego odwiedzając Thái nigdy nie powinno się siadać plecami do okna.

    I choć czasy się zmieniają, a przedstawiciele tej grupy etnicznejco raz liczniej migrują do innych państw, Czarni Tajowie nawet na obczyźnie kultywują swoją tradycję jedząc ryż kleisty ze specjalnym sosem, ubierając się w swoje charakterystyczne stroje i mieszkając w chatkach na palach z „żółwim dachem”.

  • Wytatuowane twarze i długie włosy spięte w kok – lud Co Tu (Cơ Tu)

    Wytatuowane twarze i długie włosy spięte w kok – lud Co Tu (Cơ Tu)

    Niedługo ukaże się książka pana Stanisława Kozłowskiego o mniejszościach narodowych Wietnamu. Tymczasem na Ziarnku możecie poczuć przedsmak tego co w niej będzie.

     

    Wietnamscy górale

    Naród Cơ Tu osiedlił się w kilku dystryktach prowincji Quảng Nam i Thừa Thiên-Huế w górach Trường Sơn, w Wietnamie Centralnym. Spis ludności z 1 kwietnia 1999 roku wykazał 50 458 przedstawicieli tego narodu, a dzisiaj jest ich ok. 60 000. Dalsze 15 000 ludności Cơ Tu żyje po drugiej stronie granicy z Laosem w prowincjach Xekong, Saravan i Champasak. Ich język należy do grupy języków mon-khmerskich.

    Cơ Tu zachowali dużą część swojej narodowej kulturowej tożsamości. Tradycyjne zwyczaje, święta i sztuka rękodzieła zajmują w ich wioskach poczesne miejsce. Tkaniny z bawełny ze starymi dekoracyjnymi wzorami ciągle są jeszcze wytwarzane tradycyjnymi metodami. Szeroko rozpowszechnione jest też wyrabianie koszy bambusowych i ceramiki. Uprawa ryżu, hodowla bydła, myślistwo
    i rybołówstwo są podstawą utrzymania ludzi Cơ Tu.

    Wioski Cơ Tu są założone na planie elipsy. W centrum każdej wsi znajduje się dom gminny (nhà gươl). Jest on „duszą wsi” i jest wznoszony wspólnie przez wszystkich mieszkańców. Według prastarego rytuału modli się starszyzna wiejska o wschodzie słońca do bogów gór, wody i ziemi, i prosi o pozwolenie na budowę domu. Po tych przygotowaniach odbywa się trzydniowe święto z ofiarą bawołu, na które zostają zaproszeni również mieszkańcy sąsiednich wsi.

    W domu gminnym są przyjmowani goście, odprawiane są rytuały i ceremonie, oraz obchodzone święta. Wszystkie ważne decyzje, które dotyczą wsi, są tutaj podejmowane. Gươl służy poza tym jako miejsce spotkań starych ludzi, którzy tutaj upajają się wspomnieniami
    z przeszłości i jako muzeum sztuki, gdzie przechowywane są trofea myśliwskie i kulturalne relikwie wsi.

    Bawełniane stroje w kolorowe pasy to ich znam rozpoznawczy. Fot. by Kathrin Carras

    Lud biedny, ale tradycja bogata

    Ludzie Cơ Tu ubierają się bardzo prosto. Mężczyźni mają często tylko przepaski na biodrach i nagi tułów. Kobiety noszą spódnice
    i krótkie kurtki. Ulubioną biżuterią są bransolety, naszyjniki i kolczyki. Tradycyjne zwyczaje tatuowania twarzy i ciała oraz noszenia przez mężczyzn długich włosów upiętych w koki odchodzą powoli w zapomnienie.

    Wśród Cơ Tu panuje patriarchat. Kobieta mieszka zawsze w domu swego męża. Bogaci mężczyźni mogą poślubić wiele kobiet. Dzieci noszą nazwisko ojca. Prawo dziedziczenia posiadają tylko synowie. Zmarłych grzebie się w pobliżu wioski. Na grobie budowany jest dom pogrzebowy z wieloma drewnianymi posągami.

    Do tradycyjnych wartości kulturowych należy określony sposób śpiewu (ly), który wyraża uczucia dotyczące problemów i trudności
    w życiu człowieka. Muzyka jest wykonywana na różnych instrumentach, jak gongi, bębny, rogi i flety.

    Interesujący jest pielęgnowany od wieków rytuał ngủ duôn, polegający na tym, że młodzi ludzie przed ślubem spędzają noce na długich rozmowach (i tylko rozmowach!). W ten sposób mogą się lepiej poznać i dobrać, zanim zdecydują się na założenie rodziny.

    Obok święta poświęcenia nowego domu gminnego, do najważniejszych uroczystości należy „święto nowego ryżu”. Zwyczajowo pojawiają się wtedy lokalne przysmaki, jak ryż duszony w bambusowej rurze, oraz palona według starych receptur wódka ryżowa.

    Cơ Tu`uńska wioska. Fot. by Kathirn Carras

     

  • Rytuał „wspólnego spania” przed ślubem – mniejszość Co Tu (Cơ Tu)

    Rytuał „wspólnego spania” przed ślubem – mniejszość Co Tu (Cơ Tu)

    Oddaję w Wasze ręce kolejny artykuł pana Stanisława Kozłowskiego, który tym razem na stronach Ziarnka gościnnie prezentuje nam tradycję narzeczeńską wietnamskiej mniejszości narodowej Cơ Tu. I pomyśleć jakby to było u nas, w dzisiejszych czasach istaniałby pewnie do tego specjalna aplikacja i wszystko odbywałoby się online! Panu Stanisławowi ukłony i podziękowania za ten kawałek kulturowej inspiracji, a Wam miłej lektury!

    Stać się mężczyzną

    Podobnie jak dla innych narodów Wietnamu, również dla członków grupy etnicznej Cơ Tu, małżeństwo jest bardzo ważne. Żyjący
    w środkowo wietnamskiej prowincji Quảng Nam naród Cơ Tu pielęgnuje do dzisiaj jedyny w swoim rodzaju zwyczaj swoich przodków zwany „ngủ duông”.Starzy ludzie należący do tej mniejszości etnicznej powiadają, że ngủ duông – rytuał „spania” istnieje już całą wieczność. Chłopcy Cơ Tu, w wieku od 20 do 22 lat, muszą spełnić określone warunki, aby móc się ożenić. Oprócz mocnego zaangażowania uczuciowego muszą jeszcze udowodnić, że są w stanie zatroszczyć się o swoją rodzinę. Chłopcy powinni umieć polować, a dziewczęta gotować i tkać.

    Święto Nowego Roku albo inne wielkie święto jest dla chłopców i dziewcząt narodu Cơ Tu okazją, aby się spotkać i wybrać sobie narzeczoną albo narzeczonego. Jest to też dla chłopców czas, aby zbudować dom, który będzie służył do prowadzenia rytuału „duông”. Zwykle buduje się go na polu albo na skraju lasu. W rzeczywistości jest to prosta chata z drewna i liści.

    Ten stary zwyczaj dotyczy tylko chłopców i dziewcząt, którzy pozostają jeszcze w stanie wolnym. Rytuał ngủ duông oferuje młodym parom możliwość poznania się przed zawarciem małżeństwa. Chłopiec i dziewczyna mogą spotkać się w tej chacie i przebywać w niej przez całą noc. Istnieją jednak surowe reguły.

     

    Rozmowy do białego rana

    Para może wprawdzie w chacie przenocować, ale kontakty intymne są absolutnie zakazane. Złamanie tego tabu grozi surowymi konsekwencjami. Młodzi ludzie spędzają całą noc na rozmowie. Mówią o swoich życzeniach i własnych wyobrażeniach życia w małżeństwie. Jak najskrupulatniej przestrzegają surowych reguł wioski. Nikt nie chce, z powodu złamania tych reguł, być narażonym na pogardę ze strony współmieszkańców. Jak wspomniano, młodzi ludzie Cơ Tu mogą się swobodnie wzajemnie poznawać. Jeśli jednak złamią zasady, lekkomyślna para zostaje surowo ukarana. Muszą wówczas kupić bawoła albo krowę i kozę, zabić je i mięso podzielić między wszystkie rodziny we wsi. W przypadku, kiedy chłopak nie chce się żenić, mimo iż dziewczyna zaszła w ciążę, musi przekazać rodzinie dziewczyny odszkodowanie. Zwykle są to bawoły wodne, bydło, przedmioty domowego użytku jak również wartościowa biżuteria. Zdarza się, że chłopak zostaje przez społeczność wioski izolowany. Jest to dla niego bardzo dotkliwa kara.

    Rytuał ngủ duông jest kulturową osobliwością narodu Cơ Tu, z którego ta grupa etniczna jest bardzo dumna. Chronią ten zwyczaj
    i przekazują z pokolenia na pokolenie.

    CoTu8

  • Perfumowa pagoda – o miejscu słów kilka

    Perfumowa pagoda – o miejscu słów kilka

    Z przyjemnością umieszczam na Ziarnku artykuł o „Pagodzie Perfumowej” Pana Stanisława Kozłowskiego! (więcej słów o autorze na końcu wpisu). Czyta się, jakby się tam było. Jak byliście, to się Wam miło przypomni. Jeśli się wybieracie – nie zaszkodzi poznać przedsmak tego co zobaczycie na własne oczy.

    Ołtarzyk z darami. Fot. by Cathrin Karras 

    Na południe od Hà Nội, w dawnej prowincji Hà Tây, poprzez przepiękną okolicę wapiennych gór Hương wije się rzeka Đày. Na fragmencie tych gór, Hương Tích, rozłożony jest zespół pagód i świątyń zbudowanych w grotach, jaskiniach i występach skalnych.

    O Chùa Hương (Perfumowej Pagodzie albo Pagodzie Przyjemnego Zapachu) istnieją oczywiście stare legendy. Oto jedna z nich:

    Król miał trzy córki, z których dwie szczęśliwie wyszły za mąż. Najmłodsza i najpiękniejsza skryła się w pagodzie
    i poświęciła swe życie Buddzie. Wysłał król posłańców, aby przypomnieli córce o jej obowiązku wobec ojca, ale ta ani myślała ich posłuchać. Wtedy rozkazał król swoim gwardzistom zabić nieposłuszną córkę, a pagodę puścić z dymem. Dziewczynę uratował jednak Biały Tygrys i przeniósł ją do jaskini wysoko w górach. Leśne zwierzęta przynosiły jej owoce   a ona pogrążała się w modlitwie. Po pewnym czasie król zachorował na trąd i utracił ręce i wzrok.
    Wysłał posłańca do mędrca, który mógł mu pomóc. Mnich poinformował go, że wyzdrowieć może tylko wtedy, jeśli znajdzie się jakiś jego poddany, który gotów będzie poświęcić mu swoje oczy i ręce. Ale nikt nie był na to gotowy. Kiedy jednak księżniczka w swojej samotni usłyszała o chorobie ojca, natychmiast oddała mu ręce i wzrok. Uzdrowiony król postanowił nagrodzić swego nieznanego wybawcę. Zaprowadzono go w góry i wtedy rozpoznał córkę, którą uważał już za zmarłą.
    W międzyczasie księżniczka doznała stanu oświecenia, odzyskała swoje ręce i oczy i była czczona, jako bogini miłosierdzia Quan Âm. Król głęboko poruszony także oddał resztę swego życia Buddzie. Zamieszkał odtąd w górskich jaskiniach
    i zbudował wiele pagód.

    Świątynny lew na straży. Fot. by Cathrin Karras

     

    Kompleks świątynny, którego początki sięgają XV wieku, jest jednym z najważniejszych miejsc pielgrzymek buddyjskich
    i corocznie przyciąga niezliczone rzesze wiernych. Można tam dotrzeć tylko łodzią. Punktem wyjścia jest niewielka miejscowość Bến Đục położona w dystrykcie Mỹ Đức, oddalona około 60 km od centrum Hà Nội. Miejscowe kobiety przewożą pielgrzymów i turystów małymi łodziami po Suối Yến do odległego o trzy kilometry Hương Tích. Po drodze zatrzymują się przy Đền Trình Chùa Hương, gdzie podróżni symbolicznie proszą o pozwolenie na odwiedzenie głównej świątyni.

    Po godzinie jazdy łodzią dociera się do miejsca, gdzie znajdują się małe restauracje, sklepy z pamiątkami i proste noclegi. Stąd tylko kilka kroków do Chùa Thiên Trù. „Pagoda, która prowadzi do nieba” powstała w XV wieku. Składa się z trzech rozdzielonych murami pomieszczeń. Przechodząc przez trzyczęściową bramę wejściową, widzi się wznoszącą się na tarasach świątynię. Na średnim tarasie znajduje się dzwonnica. Pagoda na najwyższym tarasie strzeżona jest przez kamienne lwy. Obok ołtarza głównego z posągiem Buddy, znajdują się daoistyczne figury strażników. Wśród dużej liczby posągów bóstw wyróżnia się pozłacana, wykonana z drewna figura miłosiernej bogini Quan Âm.

    Za świątynnym tarasem piętrzą się strome wapienne skały. Tam rozpoczyna się górska droga do najważniejszej świętości Chùa Hương, groty Cửa Động Hương Tích. W zależności od kondycji, na pokonanie tej miejscami bardzo stromej drogi potrzeba dwie-trzy godziny. Po drodze trafia się na liczne pagody w jaskiniach, jak Động Chùa Tiên Sơn oraz źródło oczyszczenia (Giải Oan). Przez cały czas wspinaczki można podziwiać wspaniałe widoki z krasowymi, skalnymi wieżami
    i stromymi wierzchołkami gór.

    Budenk kompleksu świątynnego. Fot. by Cathrin Karras

    Na wierzchołku Hương Tích dochodzi się do ostatniej stacji pielgrzymki, świątyni w grocie. Panujący w XVIII wieku książę Trịnh Sâm kazał przed wejściem wyryć pięcioma chińskimi znakami napis: „najpiękniejsza jaskinia pod niebem Południa”. We wnętrzu znajduje się obok trzech posągów Buddy Przeszłości, Teraźniejszości i Przyszłości statua Quan Âm o 1000 ramion i 1000 oczu.   

    Na zwiedzenie wszystkich ukrytych w górach świątyń jeden dzień oczywiście nie wystarczy, warto więc zostać tutaj dłużej.

    Kilka słów o autorze:

    Stanisław Kozłowski urodził się 16 kwietnia 1952 roku. Wietnamem zainteresował się podczas studiów na Politechnice Warszawskiej w latach siedemdziesiątych.  Z Wietnamczykami i z kulturą Wietnamu zetknąłsię w latach siedemdziesiątych, kiedy trwała jeszcze na dobre wojna amerykańska. Koledzy, z akademika opowiadali mu o swoim kraju, uczyli języka.
    Z niektórymi z nich do dzisiaj utrzymuje przyjacielskie kontakty. Dowiedział się, że Long, z którym mieszkał w jednym pokoju, przed wyjazdem do Polski zbierał na polach ryżowych niewybuchy bomb kulkowych do koszyka z popiołem (aby nie było wstrząsów). Wietnam go zafascynował i fascynuje cały czas.  Chociaż od 37 lat pracuje nieprzerwanie w Służbie Leśnej, to jego fascynacja Wietnamem pozostaje ciągle żywa. Szczególne wrażenie wywarła na nim wieloetniczna kultura Wietnamu. Stąd wziął się pomysł zebrania podstawowych informacji o wszystkich narodach Wietnamu w jedną całość.   Wkrótce będzie można zapoznać się z jego publikacją o wietnamskich mniejszościach narodowych – czekamy z niecierpliwością!