Autor: Karolina Cao

  • Muzeum Etnograficzne w Ha Noi

    Muzeum Etnograficzne w Ha Noi to Wietnam w pigułce. Niesamowicie edukacyjna i interaktywna wycieczka śladami 54 grup etnicznych Wietnamu.

    Co zobaczymy?

    Wietnam jest mozaiką mniejszości narodowych. Widać to zwłaszcza w miejscowościach przygranicznych. Są to kultury bardzo odmienne od naszego wyobrażenia o Wietnamie. Niektóre z nich są tak egzotyczne, że niekiedy sami Wietnamczycy nie są świadomi ich istnienia.

    Muzeum zwiedzać zacząć należy od środka. Na zaledwie dwóch piętrach dowiemy się o tradycjach, zwyczajach i codziennym życiu. Zdjęcia, eksponaty, filmy, pokazy – wszystko ułożone w bardzo logiczną całość zapierającą dech w piersiach.

    Następnie wychodzimy do ogrodu, gdzie czekają na nas autentyczne zabudowania: domostw, grobowców, budynków użyteczności „plemiennej”.

    Zobaczymy jak wygląda ostatni przystanek zmarłego w mniejszości Giarai.

    Rzeźby wokół ukazują drugą stronę śmierci, czyli życie. Ciosany w drewnie rytuał płodności wzbudza wiele emocji:)

    Niezapomniane wrażenie wywiera miejsce zebrań mniejszości Banhar.  Stromy dach to taki góralski akcent w samym sercu Wietnamu.

    To tylko kilka odsłon. Co kryje Muzeum, każdy chcący poznać różnorodność Wietnamu niech zobaczy sam!

    Muzeum interaktywnie

    Na stronie internetowej można bardzo dokładnie przyjrzeć się planowi Muzeum. Klikając myszką możemy podsycić apetyt na Wietnam i przygotować się do efektywnego zwiedzania Muzeum. Opcja obligatoryjna dla osób, które słabo znają angielski – można zawczasu potłumaczyć sobie to i owo. Ewentualnie substytut zwiedzania na żywo.

    Godziny otwarcia:

    Czynne od wtorku do niedzieli od 8.30 do 17.30

    Cena:

    Dorośli 25,000 VND ; Dzieci 5,000 VND

    Z przewodnikiem po angielsku 50,000 VND

    Opłata za fotografowanie: 50,000 VND

    Opłata za filmowanie: 50,000 VND

    Jak dojechać?

    Adres:

    Nguyen Van Huyen Road, Cau Giay District, Hanoi, Vietnam

    Taksówka z centrum dowiezie nas w 20 minut.

    Kontakt:

    http://www.vme.org.vn

    Email: vme18@vme.org.vn

    Tel: (84 4) 37 56 21 93

  • Wietnamczycy uczą się polskiego

    Wietnamczycy uczą się polskiego

    Na początku nauki wietnamskiego Polacy załamują ręce nad tonami. A przecież Polski to język ekstremalnie trudny!

    Skoro już mówimy świetnie po polsku, to nauczenie się wietnamskiego powinno być tylko kwestią czasu:)

    Wykonajcie ćwiczenie, stańcie po drugiej stronie lustra. Wyobraźcie sobie, że macie się nauczyć gramatyki od podstaw oraz szkolić szeleszczącą i trzaskającą wymowę polskiego. Jak nauczyć się rozróżniać przypadki, w których można użyć 1 z 17 odmian słowa „dwa” (dwie, dwóch, dwojga, dwiema, itd.)? Abstrakcja!

    Ostatnio trafiłam na ciekawą publikację  „Nói tiếng Ba Lan – thật đơn giản!”. Książeczka dla Wietnamczyków uczących się polskiego, autorstwa pani Hòang Thu Oanh. Przykłady w niej zawarte pozwoliły mi zmienić spojrzenie: jestem teraz pełna podziwu i szacunku dla każdego Wietnamczyka mówiącego po polsku!

    Zobaczcie jak wygląda nauka polskiej fonetyki po wietnamsku 🙂

    [fonetyczny zapis polskiego dla Wietnamczyków] / [polski] / [wietnamski]

    Trésch / Cześć / Chào

    Đô-dô-ba-tre-nha / Do zobaczenia / Hẻn gặp lại

    Gia-ui-eng / Żałuję / Tôi rất ân hận

    Pốt-pi-xátch / Podpisać / Kí

    Xca-rờ-pét-ki / Skarpetki / Tất

    Prô-seng ki-lô ia-bu-ếch, xoa-oát-eng i pô-mi-đô-rư / Proszę kilo jabłek, sałatę i pomidory / Cho tôi mua một cân táo, xà lách và cà chua

    Iắc xiêng pan (pa-nhi) mia-va / Jak się pan (pani) miewa? / Ông (bà) có khỏe không?

    Tác xo-bia / Tak sobie / Bình thường

    Nhe- tạc giừ-lê / Nie tak źle / Không đến nỗi tồi lắm

    Chiếp-poa vô-đa / Ciepła woda / Nước nóng

    Txen-tờ-ra-lne ô-gờ- gie-va-nhe / Centralne ogrzewanie / Sưởi trung tâm

    U-bia-s xi-eng chiếp-pua, i-ext gim-nô / Ubierz się ciepło, jest zimno / Mặc ấm vào, trời lạnh đấy

  • Tradycyjny strój wietnamski – zjawiskowe ao dai

    Tradycyjny strój wietnamski – zjawiskowe ao dai

    Jak przysłowie głosi, tradycyjny strój áo dài „wszystko zakrywa, niczego nie ukrywa”. Nie tylko wygląda niezwykle powabnie, ale również nosi się  zmysłowo. Kwintesencja powabu i elegancji zaklęta w dwóch kawałkach materiału.

    Składa się z dwóch cześci: tuniki z wysokimi rozcięciami oraz spodniami z szerokimi nogawkami. Wykonane ze zwiewnych materiałów w pastelowych kolorach (noszone najczęściej przez panny) bądź z grubych aksamitów, bogato zdobione brokatowym nićmi (zakładane przez starsze kobiety). W tych bardziej zdobnych „ał zaj” kolorowe wzory, są nierzadko ręcznie malowanymi bądź haftowanymi dziełami sztuki!

    Nacieszcie oczy zmysłową odsłoną Wietnamu.

    Pierwowzorem áo dài było „áo tứ thân” („tunika 4-częściowa „).

    Obecnie áo dài składa się z tuniki mocno dopasowanej w talii oraz spodni z szeroką nogawką.

    Białe noszone są przez uczennice. Proste i niewinne w formie i kolorze.

    Zwiewność i zmysłowość  materiałów to raj ekspresji.

    Bogato zdobione brokatowe wzory áo dài na specjalne okazje.

    Ślubna odsłona áo dai dla niej i dla niego – kolory złoty i czerwone symbolizują szczęście i dobrobyt.

    Czar áo dài sprawia, że na całym świecie organizowane są nawet konkursy „Miss Ao Dai”.  Poniżej zdjęcia z konkursu Miss Earth 2010 „Charming ao dai”.

     

    W zetknięciu się z codziennością też się sprawdza – w deszczu, na motorze, każdy orze jak może.

    Jak to bywa z tradycją – czym skorupka za młodu nasiąknie…

      I na koniec bonus: jak leży na tych „modelach”, oceńcie sami:)

    Fot. by Karolina Lan
    Fot. by Karolina Lan
    Fot. by Alex Press
    Fot. by Alex Press

    Kup ao dai

    Jeśli chcesz kupić ao dai ze zdjęć poniżej – skontaktuj się ze mną!

    Więcej informacji oraz zdjęć znajdziesz tutaj:

    Historia: http://en.wikipedia.org/wiki/Ao_dai

    Galeria: http://www.flickr.com/groups/aodai/

  • Phu Quoc – relacja z pobytu w raju

    Phu Quoc – relacja z pobytu w raju

    Czy można odnaleźć raj na wietnamskiej ziemi?

    Ależ tak! Zapraszam na relację podróżnika Tomka Pakuły z pobytu na malowniczej wyspie Phú Quốc (czytaj: fu kłok). Jest to największa wietnamska wyspa, położona w południowej części kraju, w pobliżu Zatoki Tajlandzkiej.

    Tomka poznałam na pokazie slajdów z jego podróży do Wietnamu. Moje wrażenia z tego spotkania można streścić w jednym zdaniu: wspomnienia żywe, zdjęcia magnetyzujące!  Ale nie wierzcie mi na słowo, przekonajcie się sami.

    PHÚ QUỐC – mały raj na ziemi

    Gdy przyleciałem na tę małą wyspę, po prostu rozpłakałem się. Ciepła bryza, szumiące palmy i piasek tak biały i miałki, jak sól. Mieszkając w małym domku na plaży, zastanawiałem się: czy może być piękniej? 

    Zajadając się na obiad świeżą rybą, ma się świadomość, że zapewne była złowiona tego samego ranka. Phú Quốc zresztą słynie z rybołówstwa, a przede wszystkim z najlepszego na świecie sosu rybnego. W Wietnamie nazywa się go nước mắm. Surowe ryby z solą morską w beczkach wolno fermentują do stanu płynności. Po roku zlewa się powstały sok i rozlewa w butelki. W kuchni wietnamskiej stanowi dodatek do mięs i jest składnikiem wielu potraw.

    Podczas jednego z dni wybrałem się na eskapadę łodzią wokół wyspy. Pływające domy rybaków, unoszące się na falach nadają temu miejscu nieprawdopodobny koloryt.

    Nigdy też nie przypuszczałem, że łowienie ryb może być takie fascynujące. Pamiętam, jak ojciec zabierał mnie na ryby nad zalew. Miałem wtedy sześć czy siedem lat. Bezowocne godziny spędzone na moczeniu kija w wodzie – to moje najsilniejsze wspomnienie z tych dni. A tutaj? Przy pomocy kilku metrów żyłki z haczykiem nawiniętej na patyk i przynęty z kawałka kalmara razem z trójką przygodnych towarzyszy byliśmy w stanie nałowić całe wiadro ryb w ciągu pół godziny z okładem! Jedno branie co 2-3 minuty! W niedługim czasie załoga łodzi zamieniła nasze „trofea” w pełnowartościowy posiłek.

    Phú Quốc słynie też z plantacji pieprzu, rosnącego tu na rdzawo czerwonej ziemi. Pieprzowe krzaki wspierają się na tyczkach – podobnie jak nasz polski chmiel. Ziarna zbiera sie tylko raz do roku, spośród których najcenniejsze są te czarne. Ziarna czerwone, nieco mniej cenne, po wysuszeniu na słońcu również staja się czarne. Zielone, jako najmniej aromatyczne, są najmniej cenione. Krzak pieprzu musi rosnąć 3 lata zanim wyda pierwsze owoce.

                       

    Ta przepiękna wyspa, to miejsce jeszcze stosunkowo turystycznie „nieskażone”. Tutejsze plaże niektórzy porównują do najpiękniejszych plaż na Seszelach. Nie ma na nich tłoku. Większość przyjezdnych stanowią tu Wietnamczycy, spędzający tu swoje krótkie wakacje. Życie tu toczy się jakby wolniej, spokojniej. Przysięgłem sobie, że tu wrócę. A gdyby tak zbudować tu mały hotelik i… uczynić z tego miejsca swój mały raj na ziemi?

    Kim jest Tomek?

    Tomek Pakuła. Ma 35 lat. Z wykształcenia ekonomista. Z zamiłowania muzyk, autor tekstów i podróżnik. Zwiedził ponad 30 krajów na wszystkich kontynentach poza Antarktydą.  Wierzy, że miłość i prawda zbawią świat, a optymizm to droga do szczęścia.

    Muzyka: http://www.fanaberiatomy.republika.pl/

    Podróż po Gruzji: http://www.facebook.com/profile.php?id=100002838232755

     

     

  • ZiarnkoRyzu.pl świętuje Rok Wodnego Smoka 2012

    Wychowywanie się w świecie dwóch kultur Polski i Wietnamu ma tę zaletę, że Sylwestra świętuję zawsze dwa razy!

    Rok 2012 witamy pod znakiem Wodnego Smoka. Na Wschodzie wierzy się, że woda daje życie drzewom. Te z kolei symbolizują wzrost. Rok 2012 będzie zatem rokiem wzrostu i zmian na lepsze. Teraz nadszedł idealny czas na zakładanie nowych biznesów i prowadzenie interesów. Również ci, którzy się urodzą w roku Smoka będą wyposażeni w całą gamę cnót i zalet gwarantujących im powodzenie w życiu. Dzieci spod znaku Smoka są pewne siebie, twórcze i pracowite. Wyrastają na ludzi przedsiębiorczych, przebojowych i odnoszących sukcesy.

    W tym roku świętowaliśmy u cioci Xuân. Przygotowania szły pełną parą:


    Jedzenia, jak zwykle – obfitość wielka. Ale punktem programu w tym dniu jest bánh chưng. Chcesz wiedziec co legenda na jego temat głosi? Obejrzyj i dowiedz się (wersja angielska):

    Przygotowanie „bań czyng” jest bardzo pracochłonne:

    Warto jednak się natrudzić, by tradycji stało się zadość!

    Oto jak wyglądało rozpakowywanie tegorocznego bánh chưng, za które szczególnie dziękuję cioci Xuân:

    Obok „bań czyng”, numerem dwa na mojej liście smakołyków jest „wietnamska mortadelka”. W tym roku poszczęściło  mi się dostałam od zaprzyjaźnionej pani Wietnamki giò „na wynos”:

    Największą niespodzianką okazała się sałatka nộm rau cần. Zielone strączki można dostać jedynie w rejonie VĨNH PHÚC­­ w Wietnamie.Nie wszyscy Wietnamczycy ją znają i potrafią przygotować! W smaku podobne do surowej marchewki, podawane ze słodkimi, prażonymi wiórkami ryżowymi i orzeszkami – prawdziwa eksplozja smaku!

    Było bardzo głośno i tłoczno, czyli „vui”. Dom pękał w szwach, konieczne były dodatkowe stoły:

    Również ołtarzyk z darami dla przodków był na tę okazję wyjątkowo bogato przystrojony. W tym dniu powinna się na nim znaleźć jak największa ilość różnego rodzaju owoców oraz ukwiecone gałązki. Efekt końcowy robi wrażenie:

    Tradycja, ah tradycja…a najmłodsze pokolenie połączyło je z nowoczesnością:

    I tak oto, pełna nadziei i optymizmu patrzę w czyste kartki kalendarza roku 2012….

    Oczami wyobraźni już widzę zapisane na nich spełnione życzenia i niekończącą się listę sukcesów.

     Tego właśnie życzę sobie i Wam!