Autor: Karolina Cao

  • Polski Wietnamczyk i wietnamska Polka

    Polski Wietnamczyk i wietnamska Polka

    Synergia światów – to cykl wywiadów z małżeństwami polsko-wietnamskimi.

    Jako pierwszy prezentuję wywiad z Agnieszką i Minhem. Przeczytajcie o tym jak ich związek pokazuje, że różnice kulturowe łączą a nie dzielą.

    Co możecie powiedzieć o początkach Waszej znajomości?

    Agnieszka: Postrzegaliśmy się jak para zakochanych ludzi. Różnice kulturowe nie miały tu aż takiego znaczenia w samym procesie zafascynowania. 🙂 Natomiast z pewnością byłam bardziej ostrożna, słuchająca, obserwująca bo mimo teoretycznej wiedzy, nie wiedziałam jaki praktyczny wpływ na nasz przyszły związek mogą mieć różnice kulturowe i jak na nie zareaguję.

    Minh: Jestem w Polsce prawie 25 lat, stąd można powiedzieć iż fascynacja egzotyką kultury europejskiej już minęła jakiś czas temu ;).

    Jak radzicie sobie z różnicami kulturowymi?

    Agnieszka: Na początku chciałabym zaznaczyć, że czasem trudno jest mi określić, czy różnice wynikają z odmiennych kultur czy raczej osobowości. Moje doświadczenia z mężem, jego rodziną i znajomymi nie są generalizacją pewnych cech związanych z narodowością. Być może w związku z Polakiem osobowościowo zbliżonym do Minha, byłoby podobnie.

    Jeśli jednak chodzi o nasze małżeństwo, to przede wszystkim nastawieni jesteśmy na dialog i poznawanie światopoglądu drugiej osoby. Pamiętam moment, gdy pewnego wieczoru siedzieliśmy pod kocem z herbatkami i poważną rozmowę na temat naszych różnic i wspólnego rozumienia związku. Mimo, że była to kłótnia, bardzo mile ją wspominam, ponieważ był to spokojny dialog z nastawieniem na poznanie siebie i dopasowanie. Tego we wcześniejszych związkach nie doświadczałam. 

    Minh: W naszym małżeństwie czerpiemy z obu kultur: z azjatyckiej wzajemny szacunek, a z europejskiej partnerstwo.

     

    Czy staracie się „wczuć” w kulturę drugiej osoby?

    Agnieszka: Ostatnio Minh zadał mi ciekawe pytanie: „Czy czasami wydaje Ci się, że jesteś Azjatką?” Zaskoczyło mnie to, bo owszem zdarzało mi się. Nie chciałabym żeby wyszło tak, jak z tymi co jadą na 2 miesiące zagranicę i nie pamiętają po powrocie polskich słów, ale faktycznie czasami w towarzystwie azjatyckim zapominam o swoim innym wyglądzie.  

    Minh: Ja  mam tak samo. Często zapominam, że jestem Azjatą. Dopiero jak spojrzę w lustro to sobie przypominam, że jednak wyglądam trochę inaczejJ

     

    Jak radzicie sobie z barierą językową?

    Agnieszka: Minh ma bardzo dobry akcent i świetnie mówi po Polsku. Język nie stanowi dla nas na co dzień bariery. Jednak zdarzały się momenty, gdy pomimo zbliżonych intencji, z powodu bariery językowej, nie mogliśmy dojść do porozumienia. Mąż niektóre polskie słowa rozumiał „po wietnamsku” – czyli nadawał im takie znaczenie jakie mają w kulturze wietnamskiej. Aby w przyszłości  uniknąć takich sytuacji, w chwilach nieporozumienia szukamy wspólnych definicji słów/pojęć, by upewnić się że rozumiemy je tak samo. Powstrzymujemy się od pochopnej interpretacji zachowania. Staramy się po prostu dopytać  co druga strona ma na myśli.

    Natomiast jeśli chodzi o kontakty z teściami, bariera językowa istnieje. Tata Minha nie mówi tak biegle po polsku. Z mamą porozumiewam się po angielsku. Natomiast gdy rozmowa przy stole toczy się po wietnamsku, rozumiem jedynie to co ”wyłapię” z kontekstu. Jest mi wtedy zawsze bardzo przykro.

    Jak na Wasz związek zareagowała rodzina?

    Agnieszka: Ze strony rodziców Minha były pewne obiekcje. Akceptowali mnie jako koleżankę ale gdy usłyszeli, że mamy się pobrać ich reakcja była odmienna niż się spodziewaliśmy. Dowiedziałam się, że wynika to z tego jak postrzegane są przez Wietnamczyków kobiety z „Zachodu”. Było to dla mnie bardzo dużym i niemiłym zaskoczeniem. Poza tym, chyba też obawiali się różnic kulturowych.

    Na początku nie było mi z tym łatwo, ale teraz wszyscy jesteśmy do siebie życzliwie nastawieni, z każdą chwilą coraz bardziej stajemy się rodziną. Mam też cichą nadzieję, że teściowie mogli się przekonać, że pogląd na temat kobiet z „Zachodu” był zbytnią generalizacją.

    Co było największym kulturowym zaskoczeniem?

    Agnieszka: Nowością dla mnie był kult przodków.Wietnamczycy „rozmawiają” podczas modlitw z osobami zmarłymi. W domach są ołtarzyki ze zdjęciami bliskich zmarłych. Składa się na nich owoce i kwiaty. Myślę, że dzięki temu łatwiej jest znieść nadchodzącą śmierć. Człowiek ma świadomość, że będą o nim pamiętać. U nas osoby zmarłe często są zapomniane a ich groby odwiedza się najczęście tylko na Święto Zmarłych. Dla Wietnamczyków każda okazja jest dobra aby porozmawiać ze zmarłymi. Uważam to  za bardzo cenną tradycję, którą chciałabym w przyszłości podtrzymywać.

    Mile zaskoczyła mnie również kuchnia wietnamska oraz sposób jedzenia. Okazało się, że chyba wolę jeść pałeczkami o czym Minh dowie się dopiero teraz z tego wywiadu i pewnie będzie w szokuJ.

    Co było najtrudniejsze do zaakceptowania?

    Agnieszka: To co było dla mnie bardzo trudne, to uzależnianie niektórych ważnych decyzji od horoskopu.  Wiem, że i w Polsce są osoby, które w nie wierzą. Ja jednak wcześniej nie spotkałam się z tym na taką skalę, więc to było dla mnie szokiem. Z oswojeniem się z tym mam w dalszym ciągu kłopot, choć na szczęście ten temat poruszony był u nas tylko trzy razy*.

    Inną trudną do zaakceptowania rzeczą, było to, że czułam na nas ludzkie spojrzenia, gdy szliśmy razem.  Nigdy nie lubiłam jak ktoś mi się na ulicy przyglądał a jak szliśmy razem, miałam wrażenie, że co druga osoba na nas patrzy. Musiałam ze sobą powalczyć, aby przekonać się, że te spojrzenia to bardziej moja wyobraźnia. Teraz już ich nie zauważam.

    ( *NotkaWietnamczycy konsultują z wróżbitą ważne wydarzenia życiowe takie jak wybór współmałżonka, datę zaręczyn czy ślubu)

    Czy chcielibyście by Wasze dzieci poznały smak dwóch kultur?

    Agnieszka: Gdy będziemy mieli dziecko, chciałabym żeby mówiło w dwóch językach. Będzie mogło mieć bliski kontakt z dziadkami z jednej i drugiej strony. Myślę, że wszyscy będą z tego rozwiązania zadowoleni.

    Minh: Myślę, że będziemy chcieli powtórzyć ten model, który funkcjonuje w naszym związku – będziemy się starali brać garściami to co uważamy za najlepsze z obydwu kultur.

    Polacy i Wietnamczycy – czego możemy się od siebie nauczyć?

    Agnieszka: Będąc w Wietnamie zauważyłam, że ludzie nie są tam samotnikami. Rodziny i znajomi wspierają się. Spędzają ze sobą dużo czasu. Na początku było dla mnie nawet za dużo! Nie byłam przyzwyczajona aż tak często widywać się z rodziną. Z perspektywy czasu myślę jednak, że tak jest po prostu łatwiej. Człowiek czuje, że nie jest na świecie sam i ma więcej bliskich, w których może mieć  oparcie.

    Czy łączycie tradycje polskie i wietnamskie?

    Agnieszka: Tak, korzystamy z obu tradycji. Minhowi nie było ciężko zaakceptować naszą „choinkę” a mi wietnamskiego Nowego Roku późną zimą lub wczesną wiosną. Mamy więc trochę więcej świąt niż przeciętna monokulturowa paraJ No i mieliśmy dwa wesela wg obu zwyczajów! J

    Minh: To najlepszy aspekt łączenia się kultur: w ciągu roku mamy aż trzy duże święta i dwa Sylwestry. Oczywiście wszystkie obchodzimy z należytą pompą!

    Jaka jest recepta na udany związek mieszany?

    Agnieszka: Z pewnością osoby z różnych kultur planujące wspólne życie, powinny wiedzieć, że bycie w związku mieszanym to nie tylko inne święta czy inne jedzenie. To także inne postrzeganie świata, odmienne wartości, czasem niezrozumiałe. Taki związek wymaga wiele cierpliwości, gdyż nie zawsze można od razu pójść na kompromis.

  • Krótko o podmiotach

    Najbardziej zaskakującym momentem nauki jest chwila, gdy zapoznajemy się ilością i rodzajami podmiotów.

    W języku wietnamskim stosujemy coś w rodzaju „zaimków pokrewieństwa”, nawet jeśli mamy do czyniena z osobą z którą spokrewnieni nie jesteśmy – hierarchizacja podmiotów wymusza zmianę sposobu postrzegania! To jakiego zaimka użyjemy zależy od płci, wieku, stopnia spokrewnienia, pozycji społecznej, stopniu zażyłości pomiędzy rozmówcami.

    Najpopularniejsze z nich to:

    Posłuchaj o podmiotach

    Anh – „starszy brat”- używane w stosunku do młodych mężczyzn

    Chị – „starsza siostra” – żeński odpowiedni anh

    Em – „młodszy brat lub siostra” – używane, gdy mówimy do osób młodszych od nas

    Ông – „dziadek” – odpowiednik naszego „pan”

    Bà – „babcia” – odpowiednik naszego „pani”

    Cô – „ciocia” – „pani”, młodsza od „bà”

  • Wprowadzenie do gramatyki

    Na wstępie DOBRĄ wiadomość: język wietnamski jest językiem izolującym. Oznacza to, że gramatyka w języku wietnamskim nie ma nic wspólnego z skomplikowaną deklinacją, końcówkami fleksyjnymi czy wyjątkami od reguły.

    Wiadomość mniej dobra jest taka, że nieskomplikowana gramatyka ściera się z zawiłą kontekstowością.Przymiotniki, rzeczowniki, czasowniki NIE odmieniają się. Funkcję gramatyczną wyrazu w zdaniu wyznacza jego pozycja. Mówiąc po wietnamsku trzeba zatem wiedzieć gdzie umieścić dany wyraz, aby oddawał pożdany sens. Umieszczenie tego samego wyrazu w róznych miejscach zdania zmienia jego funkcję gramatyczną.

    Posłuchaj o szyku wyrazów w zdaniu

    Tôi tên là Lan – Nazywam się  Lan. („tôi” określa podmiot „ja”)

    Tên tôi là Lan – Moje imię to Lan („tôi” w tym zdaniu przyjmuje funkcję zaimka dzierżawczego „moje”).

    Podsumowując: wietnamski funkcjonuje na zasadzie mozaiki – poszczególne elementy, w niezmienionej formie układamy w różnych miejscach zdania, w zależności od tego co chcemy.

  • Pięć SUPER zasad nauki wietnamskiego

    Pięć SUPER zasad nauki wietnamskiego

    Poniżej przedstawiam 5 SUPER zasad nauki języka wietnamskiego:

    1. Słuchaj
    2. Uzupełniaj
    3. Pisz
    4. Eliminuj
    5. Rozmawiaj

    1. S – słuchaj

    Język wietnamski swoją melodyjność zawdzięcza tonom. Jest ich sześć. Osłuchanie się z nimi i poprawna wymowa zaoszczędzi nam w przyszłości wielu nieporozumień . W tym celu pomocnym będzie jak najczęstsze SŁUCHANIE wietnamskiej muzyki, nagrań edukacyjnych dołączonych do książek. Warto również nagrywać swoje własne wypowiedzi w tym języku, by ocenić czy nie nakładamy intonacji języka polskiego na słówka wietnamskie.

    2. U – uzupełniaj

    Systematyczne uzupełnianie bazy słówek zapewnia szybkie przejście na wyższy poziom wtajemniczenia. Najlepiej sprawdza się budowanie drzew pojęciowych lub robienie map myśli.

    „Đông”- mùa đông (zima) – đông người (tłok)- nước đông (zamarzać)

    Świetnie sprawdza się też korzystanie ze słownika wietnamsko-wietnamskiego. Jest to co prawda bardziej czasochłonne, ale uczy posługiwania się wyrazem w kontekście.

    Na przykład: „thiên”

    1. Một trăm giạ: một thiên lúa
    2. Từng phần của một quyển sách lớn
    3. Dời đi: thiên đi nơi khác thiên đô về Thăng Long.

    3. P – pisz

    Metoda stara acz niezawodna- pisać, zapisywać i przepisać jak najwięcej. Przepisywanie słówek, zdań, całych artykułów – dopełnia „wizualnie” proces uczenia się. W ten sposób utrwalimy połączenia literowe. Aby zapamiętać poprawny ton dla danego znaczenia wyrazu, warto jest pisać wyrazu w grupach.

    Przykład:

    Utrwalanie połączeń literowych – ƯƠI, UÔI

    mười, tươi, lừời, cười,duới,

    tuổi, nuôi, đuôi

    Zapamiętywanie tonów – mua, mùa

    Tôi mua áo đẹp.  Nhắm mắt mua cà

    mua xuân, mua đông, mua thu, mua hè

    4. E – eliminuj

    Wyeliminuj swoje słabe punkty. W procesie nauki języka wszyscy mamy swoja bolączki. Dla mnie najtrudniejsze było wyrobienie nawyku nie nakładania intonacji języka polskiego na wietnamski. Zidentyfikuj swoje słabe strony (ortografia, zapamiętywanie znaczeń wyrazów, rozumienie ze słuchu) i przeznacz więcej czasu na pracę właśnie w tym obszarze.

    5. R- rozmawiaj

    Wykorzystuj każdą okazję do tego, by mówić po wietnamsku:zamawiaj jedzenie w wietnamskich lokalach, targuj się ze  sprzedawcą na bazarze, rozmawiaj z wietnamskimi znajomymi online ( znajdziesz wielu na Skype, Yahoo).

    Na koniec dodaj odrobinę dyscypliny i szczyptę fantazji a zobaczysz jak SUPER będziesz mówić po wietnamsku:)

  • Tony na dobry początek

    Tony na dobry początek

    Wietnamski jest językiem tonalnym. Oznacza to, że aby nas zrozumiano, musimy „wyśpiewywać” wyrazy, czytanie po wietnamsku przypomina trochę odczytywanie nut. Ten język na swoją melodię, rytmy, jest bogaty w dźwięki.

    Na początku nauki poprawna wymowa tonów spędza sen z powiek większości z nas. Trzeba dobrze gimnastykować przede wszystkim język oraz ucho, chociaż tak naprawdę po wietnamsku mówimy całym ciałem (na przykład kiwanie głową pomaga wydobyć ton ciężki).

    W języku wietnamskim wyróżnamy 6 tonów ( chiński ma 4), z czego pięć 5 oznaczonych jest znakami diakrytycznymi.

    Posłuchaj wymowy tonów

    Tony Nazwa polska tonu Znak graficzny Nazwa wietnamska
    a zerowy brak khong dấu
    à opadający ukośnik w dół dấu huyền
    á wnoszący ukośnik w góre dấu sắc
    pytający pytajnik dấu hỏi
    ã łamany fala dấu ngã
    ciężki kropka dấu nặng

    Tony sprawiają, że ten sam wyraz z innym tonem nabiera innego znaczenia:

    Ma – duch

    Mà – że

    Má – policzek

    Mả – grób

    Mã – koń

    Mạ – ziarnko ryżu