Autor: Karolina Cao

  • W zdrowym ciele zdrowy duch!

    W Polsce nie dziwi nas widok ludzi uprawiających jogging, czy maszerujących z kijkami do nordic walking. Ale czy widzieliście kiedyś np. na pl.Konstytucji, aby grupa emerytek wesoło pląsałą w układzie  tai chi o wschodzie słońca?

    W grupie raźniej

    Bladym świtem, gdy temperatura jeszcze znośna, lub bardzo późnym wieczorem, na ulicach, placach, w parkach większych miast Wietnamu widać grupy ćwiczących. „Tập dưỡng sinh”, czyli ćwiczenia pozwalające zachować dobrą kondycję, są wykonywane przez grupy męskie, damskie oraz mieszane, praktycznie w każdym wieku (chociaż młodzieży widziałam najmniej!). Może przybierać formę pląsów fitness, bardziej skupionych na przepływie energii układów tai chi lub wybuchowej mieszanki obydwu. Urzeka zaangażowanie uczestników wykonujących skomplikowane układy, niejednokrotnie z akcesoriami (wachlarze bojowe czy drewniane miecze), wykonywane płynnie w rytm muzyki płynącej z głośników radia.

     

    Ćwiczyć można wszędzie

    Wietnamczycy są bardzo bezpośredni nie tylko w kontaktach międzyludzkich. W swoim kręgu czują się ogólnie bardzo „swobodnie” w codziennych sytuacjach: ubierają się jak chcą i lubią, wyrażają emocje w bardzo dynamiczny sposób, niektóre rzeczy komunikują „bez ogródek” (ile razy można usłyszeć z ust wietnamskiego znajomego „O, jaki gruby się zrobiłeś!” i nie ma w tym ani słowa złośliwości). Tak samo jest również jeśli chodzi o ćwiczenia na świeżym powietrzu. Nikogo nie zdziwi widok osoby medytującej w pozycji lotosu na ławce przy głównej ulicy, pośród tłumów przechodniów, turystów i handlarzy, a grupy pań  o nieidealnych kształtach nie chowają się po kątach tylko radośnie wymachują nogami na placach przy głównych ulicach miast. Ćwiczący zdają się nie przejmować tym co ktoś o nich pomyśli, jak wyglądają. Nie przywiązują uwagi do „profesjonalnych strojów znanych marek”. Trzeba przyznać, że taka swobodna postawa dodaje motywacji w realizowaniu pasji do ćwiczeń!

     

     

     Wiek nie gra roli

    Najbardziej spektakularnym dla mnie widokiem są ćwiczące starsze osoby. Odniosłam wrażenie, że starość w Wietnamie nie jest napiętnowana jak jest niekiedy w Polsce: niedołężnością, brakiem energii i odizolowaniem. Miałam osobiście okazję uczestniczyć w spotkaniu kobiet ćwiczących regularnie układy z wachlarzami, piłkami i mieczami. Na spotkanie zabrała mnie moja ciocia Oanh.  Ponieważ trzeba wstać skoro świt, ok.4.30, niestety udało mi się  tylko dwa razy w ciągu całego pobytu towarzyszyć cioci na ćwiczeniach. Ale już te dwa spotkania pozostawiły niezapomniane wrażenia! Potrzeba naprawdę niezwykłej determinacji, by wstać gdy śpi jeszcze cały dom, cała ulice, całe miasto, spakować worek treningowy z mieczami, wachlarzami i piłkami i marszem udać się ćwiczenia. Tym bardziej, że potem czeka cały ciężki dzień w nieznośnym upale i duchocie i codzienne obowiązki domowe. Poniżej zdjęcia z tego gimnastycznego poranka!

    Średnia wieku tych pań to 60 lat, wszystkie ćwiczą według własnych możliwości zdrowotnych i umiejętności. Ćwiczeniom przewodniczy najbardziej doświadczona, która poprawia mniej wtajemniczone, nadaje tempo i pilnuje precyzji wykonywania figur. A te, w połączeniu z gadżetami – są niekiedy naprawdę bardzo skomplikowane! Sama próbowałam wykonać kilka obrotów z jednoczesnym otwarciem lub zamknięciem wachlarza lub podrzutem i złapaniem piłeczki – z marnym skutkiem! Panie emerytki miały ze mnie niezły ubaw, ja sama nabrałam jeszcze większego podziwu dla ich sprawności i koordynacji. Wyrazu uznania dla Cioci Oanh i jej koleżanek – też bym tak chciała – w ogóle, nie tylko w ich wieku!

     

  • Kolory – nazwa i wymowa

    Mało który kraj zachwyca bogactwem kolorów jak właśnie Wietnam. Poniższa prezentacja pozwoli Wam poznać nazwy kolorów oraz ich wymowy. Możecie nawigować prezentację używając prawego przycisku myszki lub używając strzałek.

    ZOBACZ I WYSŁUCHAJ

  • Tak, nie, dziękuję – instruktaż video

    Tak, nie, dziękuję – instruktaż video

     

    Zapraszam na ekspresową lekcję języka wietnamskiego online – dziś trochę magicznych słów: tak, nie oraz dziękuję!

  • Heroiczne Siostry Trưng

    Heroiczne Siostry Trưng

    W Historii Wietnamu walczącego szczególnie chwalebnie zapisały się dwie kobiety, siostry Trưng. Kim były i czego dokonały?

    Od początku

    Siostry Trưng Trắc i Trưng Nhị urodziły się w północnym Wietnamie, w wojskowej rodzinie prefekta Mê Linh. Nie obca im zatem była znajomość sztuk walki oraz taktyki wojskowej. Starsza z sióstr, Trắc poślubiła  syna prefekta z sąsiedztwa, Thi Sách. W tamtym okresie Wietnam znajdował się nieprzerwanie od ponad 250 lat pod okupacją Chin. Thi Sách wzniecił rebelię przeciwko okupantowi, za co został ukarany śmiercią.

    Był to silny impuls dla Trưng Trắc i jej siostry Trưng Nhị, by kontynuować to wyzwoleńcze dzieło Thi Sách. Najpierw zorganizowały siły, które wyparły chińskie wojska z ich wioski. Następnie w 39 roku uformowały armię, która wyswobodziła cały naród wietnamski z niewoli. Siostry Trưng zostały nazwane „królowymi narodu wietnamskiego”.

    Niestety dobra passa trwała tylko 2 lata. Legenda głosi, że w ostatecznej bitwie, Chińczycy ruszyli do boju nago, co zbulwersowało Siostry Trưng i opuściły one pole bitwy. Brak dowódcy na polu walki miał ponoć bezpośredni wpływ na przegraną Wietnamczyków. W 43 roku obie siostry popełniły samobójstwo rzucając się wir rzeki Hát, by tym samym bronić swojego honoru oraz zakończyć nierówną i zdaną na klęskę walkę. Zdawały sobie sprawię, że kontynuacja walk mogłaby pochłonąć tysiące istnień.

     W pamięci narodu

     Przy tej historii warto również wspomnieć inna waleczną kobietę, Phung Thi Chinh, która dowodziła głównym oddziałem wojsk armii pod dowództwem Sióstr Trưng. Ponoć w czasie walk, Phung Thi Chinh była brzemienna  i powiła na polu bitwy. Jak głosi historia, i z maleństwem u boku oraz mieczem w ręce dzielnie prowadziła swoja oddziały do boju. Gdy dowiedziała się o samobójczej śmierci „królowych Trưng”, sama również odebrała życie sobie i swojego nowo narodzonemu dziecku.

    Obecnie pamięć o  „Hai Bà Trưng” ( dosłownie dwie panie Trưng) jest pielęgnowana rokrocznie w czasie święta na ich cześć obchodzonego w lutym, Od ich imienia nazwana jest zarówno cala dzielnica w centrum stolicy Wietnamu Hà Nội, jak i ulice i szkoły w większych miastach. Dla Wietnamczyków są one symbolem walki o niepodległość oraz waleczności kobiet.

  • Jezioro Ho Tay w Ha Noi

     

    Historia

    Geograficznie jezioro Hồ Tây (posłuchaj wymowy) swój początek wzięło w nurcie Rzeki Czerwonej. Istnieje kilka legend mówiących o jego początkach.

    Jedna z nich podaje, iż zostało uformowane w walce protoplasty narodu wietnamskiego, smoczego pana Lac Long Quan i lisiego ducha, stąd nosiło swego czasu nazwę „bagna lisich zwłok”.

    Inna legenda podaje nazwę „Jezioro złotego bawoła”. Ponoć po utracie swego cielęcia rozzłoszczone zwierzę wyryło swoimi kopytami ogromny dół i tak powstało jezioro..

    W XXI wieku jezioro nazywano „Zamglonym jeziorem”, od częstych i gęstych mgieł jakie unoszą się nad jego wodami. Ostatecznie od XVI wieku nazywane jest „Zachodnim Jeziorem”, aż po dziś dzień.

    Ho Tay dziś

    Wokół jeziora zgromadzonych jest kilka najważniejszych punktów Ha Noi: najstarsza pagoda w Wietnamie Tran Quoc,  jedna z czterech „starożytnych świętych świątyń” świątynia Quan Thanh.

    Wietnamczycy lubią przyjeżdżać tu na motorkach i nad brzegiem jeziora wypić szklaneczkę soku kokosowego zadumać się na chwilę nad ogromną taflą wody. Inną ulubioną rozrywką, szczególnie w upalne wieczory lata jest przejażdżka rowerkiem wodnym w kształcie łabędzia.

    Zobaczcie jak dziś Hồ Tây oczarowuje swoim widokiem – zapraszam do obejrzenia zdjęć autorstwa Bang Lang.