Autor: Karolina Cao

  • Jak wietnamska jest wietnamska świnka?

    Dlaczego „wietnamska”?

    Zawsze zastanawiałam się dlaczego na te śmieszne zwierzątka mówi się, że są „wietnamskie”. Może  jest to błędne uogólnienie, jak w przypadku nazywania każdej knajpki z azjatyckim jedzeniem „chińczyk”-  a przecież może to być lokal z kuchnią koreańska, japońską, wietnamską? Ale w tym przypadku okazuje się, że owa rasa świni, zwana zwisłobrzuchą – faktycznie pochodzi z terenów Wietnamu! Ba, były tam znane i popularne już przed wiekami: również w Chinach, Tajlandii. Trafiły do domostw ludzi na długo przed tym jak w gospodarstwach zaczęto trzymać psy. W Stanach i Europie stały się bardzo popularne w latach 90tych, trafiały do ogrodów zoologicznych i stały się częścią mody na egzotyczne zwierzątko domowe. W Azji jednak głównie hodowano i nadal hoduje się je w „celach konsumpcyjnych”.

    Obecnie, z racji mieszania jej z innymi odmianami, świnki wietnamskie czystej rasy można spotkać dziś już tylko w hodowlach górskich w Wietnamie i Tajlandii. Wędrując po wioskach w Sa Pa można natknąć się na stadka czarnych świnek. Rząd wietnamski zaoferował nawet dopłaty dla rolników zajmujących się ich hodowlą, gdyż są one zagrożone  zdominowaniem przez inne, bardziej rozpowszechnione gatunki.

    Mamo, tato – ja chcę świnkę!

    Fakt, są wierne jak pies, a pieszczoty lubią tak bardzo jak koty. Gdy są malutkie, wyglądają tak uroczo, że trudno nie pomyśleć, iż chciałoby się taką świnkę mieć! Nie można zaprzeczyć, iż są bardzo inteligentne: można je uczyć sztuczek, reagują na komendy i polecenia. W dodatku, wbrew obiegowej opinii, są to zwierzęta bardzo czyste. Niestety, trzeba się liczyć też z takim faktem, iż dorosłe osobniki mogą ważyć nawet do 130 kg i  wymagają odpowiednich warunków oraz opieki weterynaryjnej. W Stanach po wielkim boomie na posiadanie świnki wietnamskiej nastąpiło masowe ich porzucania w parkach i lasach, gdy okazało się, że jako dorosłe osobniki nie wpasowują się już w krajobraz domowego ogniska. Powstały specjalne schroniska, fundacje a w niektórych rejonach nawet regulacje prawne zabraniające trzymania ich w domu.

     

    Dlatego zanim zapałasz miłością do słodkiego prosiątka i dokonasz  zakupu, zastanów się czy w Twoim domu znajdzie się za parę miesięcy miejsce dla ważącego kilkadziesiąt kilogramów  „udomowionego przodka dzikiej świni”.

     

  • Świątynia Literatury Văn Miếu

    W każdym przewodniku znajdziecie to miejsce na liście miejsc ” to trzeba koniecznie zwiedzić”. Może to zniechęcić niektórych, szukających nietuzinkowych wrażeń i nieodkrytych, tajemniczych miejsc. Ale Văn Miếu – Quốc Tử Giám (posłuchaj wymowy) ma trzy zalety, które moim zdaniem przemawiają za tym, by chociaż godzinkę swojego czasu przeznaczyć na spacer wąskimi alejkami wśród kroczących drzew:

    Oaza spokoju w centrum miasta

    Ha Noi nie należy do najcichszych i bardzo zielonych stolic. Zadbana zieleń Van Mieu, piękne stare drzewy, ukwiecone bonsai i majestatyczne kroczące drzewa oraz panująca tam względna cisza na pewno ukoją zmysły zmęczone klaksonieniem, smogiem i urbanistyczną dżunglą.

    Powiew orientu

     

    Posmak historii

     

    Godziny otwarcia:

     

    Świątynię można zwiedzać od wtorku do niedzieli, w godzinach od 8 – 15. Wyjątkowo, od 15 kwietnia do 15 października w godzinach od 7.30 rano do 17.30 po południu. Cena biletu jest symboliczna (10 000 dongów), dzieci poniżej 15 roku życia mają wstęp wolny.

  • Sa Pa – orzeźwiające wietnamskie Zakopane

    Wietnam to nie tylko antyczne miasteczka, piaszczyste nadmorskie plaże czy wielkie metropolie. Jest jedno takie miejsce, które szczególnie zapada w pamięć. Klimat ma łagodny, w upalne wietnamskie lato – wręcz orzeźwiający.  Przypomina mi nasze Zakopane, mimo ze jest dużo spokojniejsze, atrakcji i hoteli jak w Zakopanem tam nie ma.Jest  tam zielono, „górzyście” i bardzo etnicznie. Mowa o Sa Pa.

    Atrakcje regionu

    W Sa Pa najlepiej spędzić 2-3 dni, które na pewno upłyną aktywnie i ciekawie. Na miłośników przyrody czekają parki botaniczne z pięknymi kolekcjami dzikich storczyków, zielone wzgórza z tarasami pół ryżowych oraz wodospady i górskie ścieżki dla spacerowiczów. Żądni mocniejszych wrażeń mogą wypożyczyć motor, by eksplorować spowite we mgle serpentyny górskich dróg, udać się na szczyt Fansipan lub wybrać się na pieszą wycieczkę w głąb wiosek, by podpatrzeć z bliska życie tamtejszych mniejszości.

    Miasteczko

    W miasteczku miło spędzimy czas jedząc, pijąc i podziwiając widoki z tarasów lokali oraz robiąc zakupy. Kręte i ciasne uliczki roją się od turystów, wszędzie widać witryny z pamiątkami i grupki kolorowo ubranych handlarzy, którzy choć potrafią być niekiedy bardzo namolni, stanowią nieodłączny element krajobrazu. Życie płynie tutaj ogólnie raczej wolno i spokojnie, można odpocząć od zgiełku miasta i klaksonienia.

    Wioski mniejszości etnicznych

    Czerwoni Dao i Hmongowie chętnie goszczą w swoich progach turystów. Dzieci od najmłodszych lat uczą się  angielskiego rozmawiając z turystami, dlatego można dowiedzieć się wiele ciekawostek o ich życiu w górach i zwyczajach. Za gościnę i przewodnictwo nie pobierają żadnych opłat, ale na koniec spotkania proponują sprzedaż swoich wyrobów. Trzeba uważać, gdyż nie wszystkie jest rękodziełem, a i ceny jakie proponują też warto stargować.


    Wyprawa na szczyt

    Dla amatorów pieszych wędrówek Sa Pa oferuje trekking na szczyt Fansipan (3 143 m.n.p.m). Można wybrać dłuższą, ale spokojnieszą trasę. Są też ścieżki dla prawdziwych twardzieli. Jest to wyprawa na 2-3 dni, z nocowaniem – konieczne zatem jest wyposażenie typowe dla wspinaczek górskich, niezbędne medykamenty oraz ciepła odzież.

    Granica z Chinami

    Z Sa Pa jest już bardzo blisko do granicy z Chinami. Jeszcze po stronie wietnamskiej zobaczymy nieco odmienną architekturę, poczujemy też inny niż w Sa Pa klimat. Jeśli już ktoś zawita w te rejony, warto zobaczyć marmurowe rzeźby chińskich znaków zodiaków, malowniczo położone u stóp olbrzymiego kroczącego drzewa. Jeśli ktoś chce jednak przekroczyć granicę, trzeba pamiętać, że aby dostać się do Chin, potrzebna jest wiza.

    Targ w Bac Ha

    Około 100 km od Sa Pa, w godzinach od 8 rano do południa, na targu w Bac Ha zbierają się handlarze oferując swoje usługi i wyroby mieszkańcom okolicznych wiosek oraz przyjezdnym z dalszych rejonów. Żeby dotrzeć z Sa Pa na czas, konieczna będzie bardzo wczesna pobudka i ok.3 godzinna jazda busikiem. Miejscowi handlują tam bydłem i oferują wszelakie usługi rzemieślnicze, turyści zaś zaopatrują się w kolorowe rękodzieła. Większość produktów atrakcyjnych dla turystów jest dostępna również w Sa Pa. Dlatego jest tu raczej lokalnie a mniejszości etniczne są tu zdecydowaną większością 🙂

    Kulinaria

    W górskim rejonie Sa Pa warto zasmakować tamtejszych smaków. W miasteczku dostaniemy potrawy europejskie i oraz z tradycyjnej kuchni wietnamskiej, ale specjalnością tego górskiego rejonu są dania grilowane „dac san nuong Sa Pa”. Na pewno przyjdzie nam skosztować grilowanego jajka, kukurydzy czy aromatycznego ryżu w bambusowych pałeczkach. Ryż tak przygotowany, dzięki procesowi grilowania w pałeczkach, ma niepowtarzalny, „zielony” smak. Najlepiej jednak smakuje na ciepło z szaszłykiem z wieprzowiną i świeżymi ziołami.

    Wszelkiego rodzaju mięsa z grilla, zapiekane, smażone – na wszelki wypadek lepiej spożywać w towarzystwie trunków wysokoprocentowych lub wozić ze sobą dobrze zaopatrzoną apteczkę. Niestety ja o słuszności takiego podejścia przekonałam się już po fakcie. Rozważcie tę radę – szkoda czasu na zwiedzanie hotelowego pokoju, gdy za oknem górskie szczyty wzywają do eksplorowania!

    Przebywając na targu w Bac Ha na pewno nie umkną naszej uwadze stoiska z parującymi kotłami. Przygotowywane w nich są  gulasze” z koniny, czyli „thắng cố”. Ponieważ „nic nie może się zmarnować”, do przygotowania gulaszu wykorzystuje się wszystkie elementy składowe konia – WSZYSTKIE. Niestety takie praktyczne podejście nie jest bez znaczenia, jeśli chodzi o wizualną stronę tej potrawy. Jak smakuje niestety nie wiem, bo nie odważyłam się spróbować. Może Wy się skusicie?

    Jak dojechać

    Miasteczko Sa Pa leży w północnej prowincji Wietnamu Lao Cai. Najwygodniej dotrzeć tam nocnym pociągiem z Ha Noi. Pociągi do Sa Pa odjeżdżają ze stacji na ulicy 120 Le Duan w dzielnicy Dong Da. Cena biletu waha się od 16$ za brak wygód, do 30$ za pociąg z klimatyzacją i rozkładanymi fotelami. Wypróbowałam obydwie opcje i zdecydowanie polecam droższą, ale wygodniejszą. Kilka dolarów różnicy nijak się ma do komfortu snu, klimatyzacji i pewnego miejsca siedzącego! Następnie busikiem ok.2 godzin trzeba z Lao Cai dojechać do miasteczka Sa Pa. Cena biletu za busik również zależy od środka lokomocji: najtaniej można już od kilku dolarów. Za luksus podróżowania Pajero Mini  z klimatyzacją i sprawnymi resorami możemy zapłacić nawet 40$.

  • Obchody święta zmarłych w Wietnamie

    Wietnamskie Halloween?

    W marcu kalendarza księżycowego w Wietnamie obchodzone jest Tết Thanh Minh. Choć znaczenie tego święta jest inne od polskich Wszystkich Świętych, niektóre gesty i tradycje wyglądają bardzo podobnie.

    W Wietnamie wierzy się, że dusza po śmierci trafia do świata, który funkcjonuje na podobnych jak ziemski świat zasadach. Tết Thanh Minh jest zatem okazją do uczczenia pamięci oraz czci zmarłego. Tego dnia rodziny odwiedzają groby: sprzątają je, ozdabiają kwiatami, zapalają kadzidełka. By dusza nie cierpiała niedostatku, palone są w tym celu papierowe symbole przedmiotów oraz pieniędzy, które z dymem przechodzą do świata zmarłego. Na groby przynosi się również rytualne posiłki. W dawnych czasach przy nagrobkach urządzano w tym dniu prawdziwe uczty, dziś są to już raczej symboliczne gesty. Co jednak jest najistotniejsze – jest to gest wyrażający pamięć o zmarłym. Ale co najważniejsze i wspólne dla tradycji polskiej i wietnamskiej, oddanie cześci zmarłemu przebywającemu w zaświatach, umacnia więzi między tymi żyjącymi na ziemi.

     

  • Nazwy owoców w języku wietnamskim

    Nazwy owoców w języku wietnamskim

    Dowiedz się jak nazywają się najpopularniejsze owoce po wietnamsku!

    KLIKNIJ TUTAJ —>Trái cây – owoce